KUALA LUMPUR

błotniste ujście – Malezja, Kuala Lumpur

Tak jak wspomniałam w poprzedniej notce, przedostatni marcowy weekend spędziliśmy w Kuala Lumpur, stolicy Malezji, której nazwę podobno tłumaczy się jako błotniste ujście. Oczywiście pozostajemy zwolennikami taniego podróżowania, zamiast samolotu wybieramy więc nocny autokar. Takie autokary z Singapuru do Malezji odjeżdżają praktycznie przez cały dzień, wielu różnych przewoźników je oferuje. W ogóle komunikacja autobusowa jest wciąż bardzo popularna w tej części świata. I co najważniejsze – tańsza niż samoloty :). Teoretycznie autokar do Kuala Lumpur jedzie 6h, wyjeżdżaliśmy 5 minut przed północą w nocy z piątku na sobotę. Sprytnie obliczyliśmy, że będziemy koło 6 rano na miejscu, a że przystanek autobusowy (bo miejsce, w którym nas wysadzili dworcem nazwać nie sposób) jest kawałek od centrum, to spokojnym krokiem dojdziemy pod Petronas Towers, pierwszej atrakcji którą chcieliśmy zwiedzić, ustawić się w ogonek po bilety. Niestety, kierowca Czytaj dalej..

zwierzęta, jaskinie i świątynie – Malezja, Kuala Lumpur

Kuala Lumpur jest najczęściej odwiedzanym przeze mnie miejscem w Azji (oczywiście tuż po Singapurze, w którym mieszkam). Po pierwszej wizycie, o której słów kilka pisałam w tym poście, co najmniej kilka razy otarłam się o stolicę Malezji. Zwykle nie wyściubiam jednak nosa po za terminal na lotnisku, który służy mi w tranzycie do innych destynacji (nie licząc otwartego nieopodal dużego outletu z darmowym autobusem dojazdowym, polecam wszystkim łowcom okazji!). Tym razem koleżanka, w tamtym czasie urzędująca w Australii, wybierała się wraz ze znajomymi do Kuala Lumpur, więc postanowiłam dołączyć do nich na weekend, ot co by się spotkać i pogadać.  Co rzadko się zdarza – ten wyjazd był dla mnie na organizacyjnym luzie. W końcu byłam już tam wcześniej, nie wtrącałam się więc do planowanego zwiedzania, nie zabrałam nawet aparatu, uznając że w razie czego będę się posiłkować tym w telefonie.

Zanim jednak udało mi się dotrzeć, czekała mnie nie do końca przewidziana przeprawa. Jako balans między kosztami a czasem podróży, postanowiłam lecieć z zaprzyjaźnionego mi już lotniska w Johor Bahru, tuż za granicą z Singapurem. Przekroczenie granicy w piątkowy wieczór jest jednak misją prawie niemożliwą. W moim przypadku wszystko poszło nie tak, ale czytaj dalej..

Reklamy