Miesiąc: Lipiec 2013

dzielnica motylkowa – Singapur, okolice Pandan Valley

Mówią, że lepiej późno niż wcale. Do mojego obecnego mieszkania wprowadziłam się w grudniu, za miesiąc się wyprowadzam, więc rzutem na taśmę zdążyłam jeszcze obfotografować okolicę, bo jest dosyć niezwykła. Osiedle, na którym znajduje się mój blok, nazywa się Pandan Valley, od pandanu – roślina, która wchodzi w skład moich ulubionych lokalnych deserów.
Singapur, Pandan Valley

Singapur, Pandan Valley

Idąc dalej, a właściwie bliżej, mieszkam w bloku numer 4 o swojsko brzmiącej nazwie „Eugenia”.
Singapur, Pandan Valley, siema Gienia!

Singapur, Pandan Valley, siema Gienia!

Wiecie, że nie lubię wind, prawda? Nadal nie lubię, ale muszę przyznać, że ta w moim bloku jest stylowa – przypomina mi widziane na filmach bogate hotele 50-60 lat wstecz.

Singapur, Pandan Valley, selfie w windzie

Singapur, Pandan Valley, selfie w windzie

Najciekawsze jednak zaczyna się tuż za osiedlem. Mniejsze osiedla, domki i domeczki stoją w dzielnicy motylkowej. Nie wiem jaka jest historia, dlaczego motylki, a nie na przykład kwiatki, nie mniej jednak robi wrażenie. Każdy chodnik, zamiast szarawego betonu pomalowany jest na żółto, z kolorowymi motylami. Podobnie na znakach informacyjnych z nazwami ulic przysiadły ten sympatyczne owady.

Singapur, okolice Pandan Valley, motyle na chodnikach

Singapur, okolice Pandan Valley, motyle na chodnikach

Singapur, okolice Pandan Valley, motyle na chodnikach

Singapur, okolice Pandan Valley, motyle na chodnikach

Singapur, okolice Pandan Valley, motyl na znaku

Singapur, okolice Pandan Valley, motyl na znaku

Singapur, okolice Pandan Valley, motyle na skrzyżowaniu

Singapur, okolice Pandan Valley, motyle na skrzyżowaniu

Na końcu motylkowej dzielnicy znajduje się Ghim Moh market, czyli zwyczajny targ. Są warzywa i owoce w normalnych cenach (nie to co w markecie), odzież made in China i małe budki oferujące mydło i powidło.
Singapur, Ghim Moh market

Singapur, Ghim Moh market

Singapur, Ghim Moh market

Singapur, Ghim Moh market

Singapur, Ghim Moh market

Singapur, Ghim Moh market

Singapur, Ghim Moh market, śmierdzące duriany

Singapur, Ghim Moh market, śmierdzące duriany

Po przeciwnej stronie dzielnicy znajduje się jeden z lokalnych supermarketów sieci Cold Storage. Ten koło mnie nosi wdzięczną nazwę..
Singapur, okolice Pandan Valley, Colod Storage Jelita

Singapur, okolice Pandan Valley, Colod Storage Jelita

.. Jelita. Więc swojsko odmieniam sobie, że idę na zakupy do Jelit albo ze jestem w Jelitach po zakupy.

Singapur szykuje się na swój National Day, który przypada w drugim tygodniu sierpnia. Można się poczuć trochę jak w Polsce, barwy te same, tylko ktoś odwrotnie te flagi pozawieszał i jakieś białe mazgaje na czerwonej części się pojawiły.
Singapur, okolice Ghim Moh market, bloki przystrojone flagami

Singapur, okolice Ghim Moh market, bloki przystrojone flagami

Singapur, okolice Ghim Moh market, dekoracje na święto niepodległości

Singapur, okolice Ghim Moh market, dekoracje na święto niepodległości

Singapur, okolice Ghim Moh market, typowe, singapurskie blokowisko

Singapur, okolice Ghim Moh market, typowe, singapurskie blokowisko

Z okazji National Day jest parada i pokazy, ale dostępne tylko dla Singapurczyków, którzy muszą kilka miesięcy wcześniej zgłosić się na loterię, żeby mieć szansę w ogóle dostać bilet na trybuny tego wydarzenia. Kilka tygodni wcześniej zaczynają się próby, na które też losowane są bilety. Nic jednak dostępnego dla przyziemnego emigranta, podobno z daleka coś widać, więc może w przyszłym tygodniu podjadę zobaczyć.
W dniu finalnego wydarzenia nie będzie mnie w Singapurze, nie będzie mnie też dzień wcześniej, kiedy przypada święto państwowe z okazji ostatniego dnia ramadanu, podobnie jak w weekend przypadający później. I tutaj wyjaśnia się zagadka migracji mojego paszportu z portfela.
Chiny, Pekin - już za półtorej tygodnia!

Chiny, Pekin – już za półtorej tygodnia!

Wizę przyznano, przewodnik jest, Pekinie – przybywam! :)

Reklamy