Góry i doliny – Chiny, Xi’an: part III

Rano nie było czasu rozczulać się nad zakwasami. Trzeba rozchodzić, nie ma rady! Na tapecie: historyczne atrakcje centrum Xi’an. Jak wiele chińskich miast i tutaj znajdują się dwie, charakterystyczne wieże: bębnowa (Drum Tower) i dzwonowa (Bell Tower). O ich funkcjach pisałam przy okazji notki z Pekinu.

Bell Tower wznosi się tuż nad stacją metra i zakładam, że właśnie dlatego kolejka po bilety ciągnie się w nieskończoność. Zniechęceni staniem w ogonku, poszliśmy w stronę Drum Tower. Bingo! Króciutka kolejka i możliwość kupienia łączonego biletu za 50 juanów (~10SGD, ~27,30PLN) na obie wieże. Wdrapaliśmy się na górę, gdzie artyści właśnie przygotowywali się do pokazu gry na bębnach. Uwielbiam posłuchać lokalnego folkloru miejsc, które odwiedzam, dlatego przystanęliśmy z boku obejrzeć ten, mniej więcej, 25 minutowy występ. Podziwiając najróżniejsze bębny i instrumenty, zrobiliśmy rundkę dookoła tarasów wieży. Z Drum Tower rozpościera się widok na Bell Tower.

Chiny, Xi’an, Drum Tower (Wieża Bębnowa), widok z Bell Tower (Wieży Dzwonowej)

Chiny, Xi’an, Drum Tower (Wieża Bębnowa)

Chiny, Xi’an, występ zespołu bębniarzy w Drum Tower (Wieży Bębnowej)

Nieopodal można zatopić się w gąszczu wąskich uliczek, kramów i stoisk z jedzeniem – to Muslim Quarter, największa, muzułmańska enklawa w Xi’an, która osiedliła się w tym rejonie za czasów dynastii Tang. Od pamiątek, przez wykuwane przekąski, po restauracje z ręcznie robionymi nudlami. W tym upale, moje uznanie zdobył zimny jogurt pitny, sprzedawany w szklanych buteleczkach, przypominających mniejsze i bardziej pękate, dawne butelki na śmietanę.

Chiny, Xi’an, Muslim Quarter, ręczna produkcja nudli

Chiny, Xi’an, Muslim Quarter, lokalne przysmaki – ryżowe ciasto

Chiny, Xi’an, Muslim Quarter, ręcznie ubijane słodycze

Przekąski tylko wzmogły nasz apetyt, dlatego za wskazaniem przewodnika, szybko znaleźliśmy wolny stolik w Three Sisters Dumplings – polecanej knajpki z lokalnymi pierogami, zlokalizowanej w pobliżu murów miasta. Wybór był całkiem spory, więc zgodnie stwierdziliśmy, że damy radę wsunąć po półtorej porcji na głowę. Zamówiliśmy 3 rodzaje pierożków, a dodatkowo niewinnie wyglądające bułeczki i piwo. Siły na zamiary, tak to było? Kilkanaście minut później przed nami stanęły 3 talerze, po 20 pierogów na każdym. Tak.. 60 niezbyt małych pierogów na dwie osoby. W dodatku spory talerz bułeczek ze słodkim sosem na bazie skondensowanego mleka. Walczyliśmy dzielnie, ale w okolicach czterdziestego pieroga, byliśmy już grubo ponad kreskę. Na szczęście można było resztę zgarnąć na wynos. Pierogi pyszne, ale polecam zamawiać z głową!

Chiny, Xi’an, Three Sisters Dumplings Restaurant, porcyjka na dwóch..

Chiny, Xi’an, Three Sisters Dumplings Restaurant, .. a do tego słodkie bułeczki z mlekiem skondensowanym

Wytoczyliśmy się zza stolika i powolnym krokiem turlaliśmy się w stronę Bell Tower. Kolejka zmalała, wycyrklowaliśmy też z czasem, by zdążyć na pokaz muzyczny również w tej wieży. Trochę historii zamkniętej w 4 ścianach, widok na miasto oraz Drum Tower i wracaliśmy do hostelu.

Chiny, Xi’an, dzwon na Bell Tower (Wieży Dzwonowej)

Chiny, Xi’an, Bell Tower (Wieży Dzwonowa)

Czas na kolejny etap przygody – Lecimy do Zhangye, jednak do Xi’an jeszcze na chwilę wrócimy!

Reklamy

Góry i doliny – Chiny, Xi’an: part II – Hua Shan

Kolejny dzień w Xi’an zaplanowaliśmy poza miastem. 120km na wschód, na terenie Parku Narodowego Huashan (Huashan National Park) w prowincji Shaanxi, znajduje się góra Hua Shan (pisana również Huashan) – jedna ze Świętych Gór Chińskich, należąca do Pięciu Wielkich Gór Taoizmu. Zgodnie z mitologią chińską, góry te reprezentują głowę i kończyny stworzyciela świata, Pangu. Są miejscem pielgrzymek taoistów, a od wczesnych lat przed naszą erą na ich zboczach wybudowano wiele świątyń i klasztorów.

Góra Huashan posiada 5 szczytów, a sławę w dzisiejszych czasach zawdzięcza nie ludziom oddanym religii, a uznawanym za skrajnie niebezpieczny, szlakiem między wschodnim a południowym szczytem. To w tym miejscu przemieszcza się równolegle względem skały, po wiszących nad przepaścią deskach o szerokości buta, trzymając się łańcuchów. Studząc emocje – nie wybraliśmy się tam. Najpierw obawiałam się mojej kondycji fizycznej, a ostatecznie zniechęciły mnie zdjęcia takie jak tutaj. Na miejscu obowiązkowo wypożycza się uprząż, po czym, ślimaczym tempem, przesuwa nogę za nogą w sznurze turystów, próbujących przedrzeć się w obie strony. Kiedy przyjechaliśmy sezon był w pełni – obrazek był zapewne podobny. Zamiast tego, postanowiliśmy zdobyć jeden ze szczytów pieszo – wysiłku i atrakcji zdecydowanie nie zabrakło.

Do podnóża góry Huashan można dostać się pociągiem z północnej stacji kolejowej Xi’an (Xi’an North Station), o 10:25 odjeżdżał pociąg numer G2006 ze stacją końcową Zhengzhou. Bilet można kupić jedynie w okienku – wymagany jest paszport do jego zakupu. Biletomaty obsługują jedynie chińskie dowody osobiste. Koszt biletu w jedną stronę to 54,5 juana (~11SGD, ~30PLN), a podróż do stacji docelowej Huashan North zajmuje jakieś 35-40 minut – pociąg ekspresowy.

Chiny, w pociągu z Xi’an do Huashan

Chiny, stacja kolejowa Huashan North

Wspinaczkę na szczyt północny rozpoczyna się przy świątyni Yuquan Temple, jakieś 7km od stacji. Nie jeździł tam żaden autobus, dlatego po wczesnym obiedzie koło stacji, wzięliśmy taksówkę – jak w wielu miejscach Azji – cenę trzeba ugadać, zanim usadzimy szanowną na tylnej kanapie. 25 juanów później (~5SGD, ~13,65PLN) byliśmy na miejscu.

Chiny, Huashan, początek szlaku na szczyt północny góry Hua Shan

Do kasy nie było kolejek, szybko wyskoczyliśmy ze 180 juanów każdy (~36SGD, ~98 PLN) i można było zaczynać. Wejściówka ważna jest na 2 dni. Początek szlaku zupełnie nie zapowiadał tego, co będzie później. Lekko wznoszące się, brukowane ścieżki, przecinane co jakiś czas schodami, nie przypominały może spaceru przez park, ale nie wyciskały siódmych potów z mojego, zakonserwowanego siedzącym trybem życia, ciała. Prawdziwe schody zaczęły się niedługo później.

Chiny, Huashan, podnóże szczytu północnego góry Hua Shan

Chiny, Huashan, światynia na szlaku na północny szczyt góry Hua Shan

Chiny, Huashan, gdzie strumyk płynie z wolna

Chiny, Huashan, ogromne skały na szlaku na północny szczyt góry Hua Shan

Relatywnie płaskich odcinków było jak na lekarstwo, stopnie prowadziły praktycznie pionowo w górę. W wielu miejscach szłam na czworaka, bo inaczej nie dałabym rady się wspiąć. Stopnie były wąskie, nawet nie na szerokość stopy, często mokre i śliskie. W niektórych miejsca wspinaczkę wspomagają łańcuchy.

Chiny, Huashan, szlak na północny szczyt góry Hua Shan, schody – poziom: początkujący

Chiny, Huashan, szlak na północny szczyt góry Hua Shan, schody – poziom: ekspert

Chiny, Huashan, szlak na północny szczyt góry Hua Shan, schody – poziom: ekspert – wciągam się!

Drogę ozdabiają niezliczone czerwone wstążki i kłódki. Mija się jaskinie i świątynie. Choć bliżej szczytu praktycznie zanika roślinność, pozostawiając nagą skałę, to większość drogi odbywa się w cieniu.

Zdobyliśmy północny szczyt o wysokości 1614,9 m.n.p.m. w dobrym czasie około 4 godzin (różne przewodniki podają typowy czas 4-6 godzin). Po takim wysiłku ciało boleśnie wymusza obietnicę większej aktywności fizycznej po powrocie. Widoki po drodze wynagradzały jednak wszystko. Góry zawsze są magiczne! Na samym szczycie zostaliśmy jednak tylko przez niezbędne minimum czasu, by dać chwilę wytchnienia nogom i wypić ostatni łyk wody, którą oszczędzaliśmy na ostatnim odcinku. Na szlaku mijaliśmy sporo ludzi, ale nie było tłoku. Na szczycie było jak w kotle. Większość ludzi dociera tutaj kolejką linową w kilka minut.

Chiny, Huashan, szczyt północny góry Hua Shan, udało się!

Chiny, Huashan, szczyt północny góry Hua Shan, udało się!

Kilkanaście minut po 16:00 zdecydowaliśmy, że poprzestaniemy na szczycie północnym. Teoretycznie można „zaliczyć” wszystkie 5 szczytów w ciągu jednego dnia, zaczynając bardzo wcześnie rano, ale nam wystarczyło to co zdobyliśmy.

Wysupłaliśmy kolejne 80 juanów (~16SGD, ~43,70PLN) od osoby, by w dół zjechać kolejką. Widoki wciąż piękne, ale to już nie to samo co podczas podejścia w górę. Przy dolnej stacji kolejki wschodniej (jest też zachodnia, prowadząca na West Peak) znajduje się ogromny parking, z którego za 20 juanów (~4SGD, ~11PLN) można dostać się pod centrum turystyczne East Gate Visitor Centre, a stamtąd darmowym już, zielonym minibusem na stację kolejową.

Nie wiedząc jak sprawnie pójdzie nam trasa, po przyjeździe kupiliśmy bilety na pociąg powrotny G4017 dopiero o 19:36. Mieliśmy więc trochę czasu na posiłek (a głód był ogromny, przy takim wysiłku podczas wspinaczki ciężko było zmuszać się do batonów zbożowych, które mieliśmy w plecaku). Zamiast czekać na peronie, wszyscy podróżni czekają w poczekalni – wstęp tylko dla posiadaczy biletu. Na kilka minut przed przyjazdem pociągu ustawia się ogonek do wyjścia i po sprawdzeniu biletów można udać się dalej na peron. System trochę jak na lotniskach – raczej ciężko przesmyknąć się bez biletu gdyby ktoś próbował.

Jeszcze tylko metrem, spacer do hotelu i czas na zasłużony relaks – Chińskie góry, zaliczone!

Chiny, Xi’an, bajka Tom i Jerry w pociągu metra – świetny pomysł!

Chiny, Huashan, na szlaku na szczyt północny góry Hua Shan