Makao i po makale! – Chiny (SRA), Makao, part I

W moim przypadku, o wyborze lokalizacji następnego wyjazdu, decyduje często mały szczegół – zwykle pojedyncze zdjęcie, które mignęło gdzieś w otchłani Internetu lub nienachalna wzmianka o jakimś wydarzeniu. Impulsem wyprawy do Xi’an, Zhangye i Jiayuguan była fotografia kolorowych gór na którymś z serwisów śmiesznych obrazków, natomiast pomysł na Makao zrodził się, gdy przed Dniem Niepodległości, szukałam porad odnośnie fotografowania fajerwerków – jeden z artykułów kończył się listą światowych festiwali sztucznych ogni. Nie trudno się domyślić, że Makao, a właściwie Macao International Fireworks Display Contest przykuł moją uwagę, a plan ułożył się ekspresowo, gdy odkryłam, że 28 edycja odbywa się przez wszystkie weekendy września (mówimy o roku 2016).

Od dzieciństwa uwielbia fajerwerki, te kilka minut huków, pisków, a przede wszystkim świecącej magii na niebie. W Makao czekały na nas dwa pokazy po 30 (!) minut każdy!

Do szaleństwa dołączyła Magda i razem rozpoczęłyśmy długi wrześniowy weekend od lotu z Singapuru do Hong Kongu, aby stamtąd złapać prom do Makao. Jest to zdecydowanie tańsza opcja niż lot bezpośredni, a port morski jest połączony z lotniskiem, więc logistycznie nie ma większych problemów. Poranny prom TurboJet uczynił nas 254 HK$ (44.2 SGD, ~123 PLN) i w niecałą godzinkę byłyśmy na miejscu.

morze Południowo-Chińskie, majtki na pokład, wypływamy!

Chiny (SRA), Hong Kong, przystań promowa

morze Południowo-Chińskie, instrukcja bezpieczeństwa na promie

Chiny (SRA), Makao, przystań promowa

Makao, począwszy od XVI wieku, przez kilka stuleci było pod silnym wpływem Portugalii, która wykorzystała i rozwinęła morsko-handlowy potencjał półwyspu. Wraz ze wzrostem populacji Portugalczyków, rósł ich apetyt na władzę, którą posiedli i dzierżyli aż do oficjalnego przekazania administracji na tych terenach Chinom, w 1999 roku. Od tego czasu Makao funkcjonuje jako jeden z dwóch Specjalnych Regionów Administracyjnych Chin – drugim jest Hong Kong.

Choć nigdy nie byłam w Portugalii, to mając ogólne pojęcie o jej charakterystyce i kulturze, jestem przekonana, że uliczki, budynki, kościoły i kuchnia półwyspu i wyspy świetnie ją odzwierciedlają, dodając azjatyckiego smaczku.

Dzień spędziłyśmy na dreptaniu malowniczymi uliczkami – teren półwyspu nie jest ogromny, dlatego najwygodniej było nam poruszać się pieszo. Zanim jednak wyruszymy – koniecznie trzeba zjeść!

Chiny (SRA), Makao, omniom mniom mniom!

Jednym z najbardziej znanych obiektów sakralnych są tu, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, ruiny kościoła św. Pawła (Ruins of St. Paul Church) – po XVII-wiecznej konstrukcji została tylko południowa fasada i szczątkowe ślady pozostałych murów, które pozwoliły archeologom odszyfrować jej kształt, zniszczony przez kilkukrotne pożary i tajfun. Artefakty znalezione podczas wykopalisk można obejrzeć w niewielkiej galerii na terenie ruin. Wstęp darmowy.

Chiny (SRA), Makao, Statua Przyjaźni (Friendship Statue), a w tle ruiny kościoła św. Pawła (Ruins of St. Paul Church)

Chiny (SRA), Makao, ruiny kościoła św. Pawła (Ruins of St. Paul Church)

Rzeźba na deptaku przed schodami kościoła jest nieprzypadkowa. Statua Przyjaźni (Friendship Statue) przedstawia chińską dziewczynkę podającą kwiat lotosu (symbol czystości) portugalskiemu młodzieńcowi – znak, że Macau nie zamierza wymazać kolonistów ze swojej historii.

Tuż za ruinami, na wzgórzu znajduje się Monte do Forte (Fortaleza do Monte), pochodzący również z XVII wieku fort, który odegrał kluczową rolę podczas hiszpańskiej inwazji na okolicę. Przez wiele lat służył wojsku jako teren zamknięty, obecnie udostępniony do zwiedzania – niewielki teren z uroczymi budynkami, armaty i niesamowity widok na miasto.

Chiny (SRA), Makao, fort Monte do Forte (Fortaleza do Monte)

Chiny (SRA), Makao, widok z fortu Monte do Forte (Fortaleza do Monte)

Chiny (SRA), Makao, widok na miasto z fortu Monte do Forte (Fortaleza do Monte)

Zakupowe deptaki to nie moja broszka, dlatego dość szybko przeszłyśmy urokliwym chodnikiem Senado Square, zatrzymując się tylko na chwilę przy żółciutkim kościele św. Dominika (St. Dominic’s Church). Wzniesiony w XVI-wieku pod okiem hiszpańskich dominikanów, wiek później był świadkiem wielu potyczek między dwoma nacjami półwyspu Iberyjskiego, włączając morderstwo hiszpańskiego oficera w nawie wejściowej w trakcie mszy. Drugi żółty powód, dla którego warto zatrzymywać się nie tylko wzdłuż deptaku, ale w wielu innych miejscach Makao, to tarty jajeczne!

Chiny (SRA), Makao, Senado Sqaure

Chiny (SRA), Makao, kościół św. Dominika (St. Dominic’s Church)

Chiny (SRA), Makao, kościół św. Dominika (St. Dominic’s Church)

Chiny (SRA), Makao, tarty jajeczne (egg tarts), niebo w gębie!

Jeszcze szybki rzut okiem na katedrę (Cathedral of the Nativity of Our Lady) i czas na punkt kulminacyjny – zajęcie dogodnego miejsca i wyczekiwanie pokazu fajerwerków! W ostatecznym rozrachunku brzeg jeziora Nam Van był ciut za daleko (nie docierała do nas oprawa muzyczna), ale widok na sztuczne ognie, zarówno te wystrzelone w okolicy Macau Tower, jak i te odbite w tafli wody był wciąż wspaniały!

Tematem dnia na 28th Macao International Fireworks Display Contest był „Tribute to Bond”. Pierwsza seria przygotowana została przez grupę Pyro 200 Limited z Wielkiej Brytanii. Uczta dla oczu, zobaczcie sami!

Chiny (SRA), Makao, 28th Macao International Fireworks Display Contest, Pyro 200 Limited

Chiny (SRA), Makao, 28th Macao International Fireworks Display Contest, Pyro 200 Limited

Chiny (SRA), Makao, 28th Macao International Fireworks Display Contest, Pyro 200 Limited

Po krótkiej przerwie technicznej rozpoczęło się drugie show grupy SUGYP SA ze Szwajcarii. Eksplozja barw, kształtów i motywów – nawet po pełnej godzinie śledzenia widowiska okiem własnym i kamery, wciąż byłam zachwycona jak dziecko.

Chiny (SRA), Makao, 28th Macao International Fireworks Display Contest, SUGYP SA

Chiny (SRA), Makao, 28th Macao International Fireworks Display Contest, SUGYP SA

Chiny (SRA), Makao, 28th Macao International Fireworks Display Contest, SUGYP SA

Długi dzień, który rozpoczął się bardzo wcześnie, dobiegł końca – ale jak tu zasnąć po takich wrażeniach?!

Chiny (SRA), Makao, nad rzeką Nam Van, w tle Macau Tower

Góry i doliny – Chiny, Xi’an: part IV i podsumowanie

Zanim wieczornym samolotem wróciliśmy do Singapuru (tym razem bez przygód!), ostatni dzień w Xi’an wykorzystaliśmy przede wszystkim na zakup pamiątek. Oprócz kilku drobiazgów dla rodziny i znajomych, wpadł nam w oko 50-centymetrowy wojownik armii terakotowej, który patrzy na mnie właśnie z komody.

Zanim jednak dodaliśmy kilogramów do naszego bagażu, postanowiliśmy zwiedzić Pagody Dzikich Gęsi. W różnych częściach miasta znajdują się Small Wild Goose Pagoda i Giant Wild Goose Pagoda – buddyjskie konstrukcje sakralne.

Podjechaliśmy metrem w stronę pagody Small Wild Goose Pagoda, znajdującej się na terenie Xi’an Museum. Bilet obejmujący pagodę i muzeum kosztuje 30 juanów (6SGD, 16,40PLN). Nie mieliśmy jednak wystarczająco czasu, aby zwiedzić wystawę, dlatego wdrapaliśmy się jedynie na szczyt pochodzącej z początków VIII wieku konstrukcji. W XVI wieku, okolicę nawiedziło trzęsienie ziemi – pagoda przetrwała, ale na skutek zniszczeń straciła 2 metry swojej wysokości, która obecnie wynosi 43 metry.

Chiny, Xi’an, wejście na dach Small Wild Goose Pagoda (Mała Pagoda Dzikich Gęsi)

Niestety jej większej siostry nie dane nam było zobaczyć. Na miejscu okazało się, że Giant Wild Goose Pagoda jest w remoncie, cała pokryta rusztowaniem i zabezpieczającymi siatkami. Teoretycznie można wciąż było wejść na górę, ale wątpliwa to przyjemność, dlatego ochłodziliśmy się trochę przy pobliskich fontannach i ruszyliśmy z powrotem do centrum na.. pierogi!! Nasza druga wizyta w Three Sisters Dumplings była już rozważniejsza i zamówiliśmy mniejszą ilość pierogów (akcja z pierogami do poczytania tutaj).

Przez ponad tydzień, próbowaliśmy okiem kamery uchwycić perełki podróży – zobaczcie jak to wszystko się prezentuje:

Naszym oczom nie umykały też finezyjne podróbki znanych marek…

Chiny, prawie jak New Balance..

Chiny, prawie jak Dolce&Gabanna..

… ani zmagania z językiem angielski i proporcjami.

Chiny, Xi’an, zakazy po angielsku żyją swoim życiem

Chiny, Jiayuguan, zwiedzaj w sposób cywilizowany!

Chiny, panda większa niż domek? Chyba tam nie pojadę..

Podróż dobiegła końca. Z prowincji Shaanxi i Gansu zabieramy jednak niesamowite wspomnienia! Utwierdziłam się w przekonaniu, że znacznie bardziej satysfakcjonują mnie podróże, w których mogę podziwiać cuda natury. Te wykonane ludzką ręką również potrafią być niesamowite, ale smaku zawsze dodaje ucieczka z miasta. Moja pierwsza wyprawa do Chin kilka lat temu skupiła się na Pekinie i jego okolicach – ciekawa i otwierająca oczy na inną kulturę, nie sprawiła jednak, że chciałam koniecznie wrócić w tamten rejon. Xi’an, Zhanye i Jiayuguan pokazały mi inną twarz Chin i pragnienie, by jeszcze wrócić w chińskie góry.

Bariery językowe w takich podróżach, często da się pokonać językiem miganym i uśmiechem. Oczywiście, łatwiej by było, gdyby wszyscy mówili po angielsku, ale nigdy nie przyszłoby mi na myśl tego wymagać i przyjąć roszczeniową postawę. To ich kraj, kultura i język, a my jako przyjezdni powinniśmy się dostosować i to uszanować. Po mandaryńsku znam tylko kilka słów, ale nie zdarzyło się, żeby kreatywność nie pomogła mi w komunikacji i osiągnięciu celu.

zachód słońca ponad Chinami