chodzenie po ścianach – Malezja, wyspa Penang, George Town – akt II

Choć George Town jest miastem różnych atrakcji, to większość turystów przyjeżdża tutaj oglądać.. ściany. Murale i wszelaki Street Art (sztuka uliczna) zaczęły stopniowo opanowywać centrum miasta w wyniku konkursu lokalnych władz. Po umieszczeniu miasta na liście dziedzictwa kulturowego UNESCO, włodarze chcieli urozmaicić okolicę i zachęcić turystów do spacerów historycznymi uliczkami. W 2009 roku zwyciężył projekt metalowych karykatur „Głosy ludzi” (Voices of people) – sympatyczne, druciane postacie przedstawiają sceny z życia dawnego miasta. Obecnie jest ich 51.

Malezja, wyspa Penang, George Town, ulica Lebuh Leith, Głosy Ludzi: Jimmy Choo

Malezja, wyspa Penang, George Town, ulica Lorong Kampung Malabar, Głosy Ludzi: Spy (Szpieg)

Malezja, wyspa Penang, George Town, ulica Lebuh Muntri, Głosy Ludzi: Win Win Situation (Sytuacja, w której każdy wygrywa)

Ziarno zostało zasiane i kolejne projekty pojawiały się na ścianach Penang. W 2012 powstały dzieła Litwina Ernesta Zacharevic’a, stanowiąc barwną kolekcję malunków, które można nie tylko podziwiać, ale i wchodzić z nimi w interakcje. Wg Wikipedii powstało 6 jego prac, ale w różnych opisach można znaleźć większą ilość przypisaną właśnie jemu (może namalował je później?) – przyznam szczerze, że nie jest łatwo odnaleźć artystę poszczególnych dzieł.

Malezja, wyspa Penang, George Town, E. Zacharevic: Boy on Motorcycle (Chłopiec na motorze)

Malezja, wyspa Penang, George Town, E. Zacharevic: Children on bicycle (Dzieci na rowerze)

Malezja, wyspa Penang, George Town, E. Zacharevic: Little Boy with Pet Dinosaur (Mały chłopiec z dinozaurem)

Malezja, wyspa Penang, George Town, E. Zacharevic: Little Girl in Blue (Mała dziewczynka ubrana na niebiesko)

Malezja, wyspa Penang, George Town, E. Zacharevic: Reaching Up (Sięgając)

Malezja, wyspa Penang, George Town, E. Zacharevic: The Awaiting Trishaw Pedaler (Czekający Rikszarz)

Dwa lata później Julia Volchkova, artystka z Rosji, dodała kolejne sceny, oddające historię życia ludzi z tych okolic. Zaangażowano również lokalnych twórców – m.in. niemego Louis’a Gan, który kontynuował wesołe scenki dziecięcych zabaw.

Malezja, wyspa Penang, George Town, J. Volchkova: Indian Boatman (Hinduski barkarz)

Malezja, wyspa Penang, George Town, L. Gan: Brother and Sister on Swing (Brat i Siostra na huśtawce)

Malezja, wyspa Penang, George Town, L. Gan: Kids Playing Basketball (Dzieci grające w koszykówkę)

Od tego czasu miasto lawinowo zapełnia się malunkami o przeróżnej tematyce i przesłaniu. Fani kotów nie będą zawiedzeni – sporo malunków poświęcone jest właśnie tym zwierzętom w ramach inicjatywy 101 Lost Kittens (101 Zgubionych Kociaków), aby uświadomić ludziom potrzebę ochrony dzikich zwierząt takich jak koty.

Malezja, wyspa Penang, George Town, 101 Lost Kittens: Skippy Comes to Penang/Giant Cat (Skippy przybywa do Penang/Ogromny Kot)

Malezja, wyspa Penang, George Town, 101 Lost Kittens: The Real Bruce Lee Would Never Do This (Prawdziwy Bruce Lee nigdy by tego nie zrobił)

Internet pełen jest tras i map z zaznaczonymi miejscami. My jednak posłużyłyśmy się nimi orientacyjnie. To nie zbieranie pokemonów i odhaczanie ich na liście. Wiele radości dało „przypadkowe” odkrywanie kolejnych dzieł i spacerowanie z intensywnym wpatrywaniem się w ścianę.

Malezja, wyspa Penang, George Town, ulica Muntri Avenue: Big Mouth (Duże usta)

Malezja, wyspa Penang, George Town, Children from the Window (Dzieci z okna)

Malezja, wyspa Penang, George Town, skrzyżowanie Beach Street i Chulia Street, Old Lady with Alien Cat (Stara kobieta z kotem kosmitą)

Malezja, wyspa Penang, George Town, Penguin Thugs (Pingwiny bandyci)

Nowych dzieł przybywa, niestety wiele „starych” niszczeje. Ilość odwiedzających za pewne nie pomaga w ich utrzymaniu, jednak mam nadzieję, że prace konserwatorskie są mimo wszystko planowane. Sami mieszkańcy też nie zawsze doceniają te dzieła, zastawiając je samochodami lub nawet przesłaniając banerami reklamowymi! A może po prostu mieli dość tych wszystkich turystów? Jak by nie było, ludzie kręcą im się pod oknami dzień i noc…

Malezja, wyspa Penang, George Town, mural zakryty banerami reklamowymi

Malezja, wyspa Penang, George Town, praktycznie niewidoczne już Children on a Boat (Dzieci w łódce) E. Zacharevic’a

chodzenie po ścianach – Malezja, wyspa Penang, George Town – akt I

Malezja zwykła być moim ulubionym kierunkiem na krótki, zazwyczaj weekendowy, wypad z Singapuru. Miałam wrażenie, że wielu turystów jej nie docenia i prędzej odwiedza Tajlandię lub Indonezję – przynajmniej skutki uboczne masowej turystyki były w Malezji mniej widoczne. W pierwszy marcowy weekend roku pańskiego 2017 postawiłyśmy z Magdą na wyspę Penang, drugą największą na zachód od kontynentalnej części kraju (z którą połączona jest trzema mostami).

Wieczorny samolot z Singapuru przeniósł nas na południe wyspy, gdzie zaczynała się niekończąca przeprawa na północ do George Town, największego miasta regionu, w kilometrowych korkach zwiastujących początek weekendu. Na szczęście stylowo urządzony hotel butikowy, oferujący darmowe lody i lampkę wina, zdecydowanie ukoił nasze zmęczenie. Wstałyśmy rano wypoczęte i gotowe na to, co okolica ma do zaoferowania!

Malezja, wyspa Penang, George Town, wiwat San Escobar!

Zaczęłyśmy od końca, czyli od najdalej położonych atrakcji, które chciałyśmy odwiedzić. Z Komtar Bus Terminal wzięłyśmy autobus 204 (stanowisko 2), którym za 2 ringgity (MYR/RM; 0.65 SGD, 1.8 PLN) dojechałyśmy na końcowy przystanek u podnóża pasma wzgórz Penang Hill (Bukit Bendera). Na najwyższy szczyt, Western Hill, 833 m.n.p.m. można dostać się kolejką szynowo-linową – funikularem. Bilet na Penang Hill Railway kosztuje 30 MYR (9.8 SGD, ~27 PLN) w dwie strony. Za podwójną cenę można zakupić wejście ekspres, stanie w zwykłej kolejce zajęło nam ponad 40 minut (sobota, godziny okołopołudniowe).

Malezja, wyspa Penang, George Town, widok z Penang Hill

Malezja, wyspa Penang, George Town, kolejka na Penang Hill

Malezja, wyspa Penang, George Town, widok z Penang Hill

Malezja, wyspa Penang, George Town, widok z Penang Hill (te okulary!!!)

Widok „z góry” zawsze sprawia mi ogromną przyjemność, więc i tu spędziłyśmy długie minuty „sięgając gdzie wzrok nie sięga”. Wzgórze posiada bardzo rozwiniętą infrastrukturę rozrywkową – w czasach brytyjskiej kolonii, było niejako wakacyjnym kurortem. Mnóstwo atrakcji dla dużych i małych, przekąski, dedykowane miejsca do uroczych zdjęć. Nasz wzrok przyciągnęły jednak świątynie: hinduska (Sri Aruloli Thirymurugan Temple) i muzułmańska (Penang Hill Mosque/Masjid Bukit Bendera).

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Sri Aruloli Thirymurugan Temple

Malezja, wyspa Penang, George Town, figura przy świątyni Sri Aruloli Thirymurugan Temple

Malezja, wyspa Penang, George Town, meczet Penang Hill Mosque/Masjid Bukit Bendera

Od palącego słońca i zgiełku odwiedzających uciekłyśmy na Nature Walk Trail czyli ścieżki spacerowe przez okoliczną dżunglę. Wilgoć co prawda sięgnęła chyba maksimum, bo im dalej w las tym bardziej człowiek się pocił, ale było warto – natura, nawet taka wypielęgnowana i kontrolowana przez człowieka, nigdy nie przestanie mnie zachwycać.

Malezja, wyspa Penang, George Town, ścieżka spacerowa na Penang Hill

Malezja, wyspa Penang, George Town, roślinność Penang Hill

Malezja, wyspa Penang, George Town, „Przyjmij tempo natury, jej sekret tkwi w cierpliwości..”

Czas na kolejny punkt wycieczki – spod dolnej stacji kolejki (ten sam przystanek na który przyjechałyśmy) wzięłyśmy wznów 204 i za 1.40 MYR  (1,3 PLN; 0.45 SGD) podjechałyśmy nieopodal Kek Lok Si Temple – najlepiej spytać kierowcy, gdzie wysiąść. Od przystanku dość intuicyjnie idzie się w prawo, a po chwili w lewo, skąd widać już świątynię. Ta największa w Malezji buddyjska świątynia to ogromny kompleks podzielony na 3 sekcje. W całości można ją zobaczyć z Penang Hill.

Malezja, wyspa Penang, George Town, widok z Penang Hill na świątynię Kek Lok Si Temple

Dolna sekcja to głównie obsługa turystów i wiernych, wejście (darmowe), sklepiki z jedzeniem, napojami i pamiątkami, a także tzw. Turtle Liberation Pond czyli Staw „Uwalniania” Żółwi – praktyka buddyjska, w której wierni wypuszczają zwierzę „na wolność” (rozumiane również jako środowisko bardziej naturalne niż trzymanie w klatce/terrarium) jako akt łaski i duchowego uwolnienia. Choć brzmi szlachetnie, w wielu miejscach zwyczaj ten może prowadzić do większej szkody niż pożytku. Staw na terenie Kok Lek Si Temple zdaje się być przepełniony, ale to już by trzeba zapytać żółwi. Za ringgita można nabyć zielony wiecheć i nakarmić nim żółwie.

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple, żółwie w Turtle Liberation Pond

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple, żółwie w Turtle Liberation Pond

Środkowa sekcja to główne pomieszczenia świątynne, pawilony i pagoda. W głównym pawilonie modlitewnym można wybrać z puli wstążek własne życzenie (Wishing Ribbons) i po uiszczeniu jałmużny w wysokości ringgita, zawiesić wstążkę na dedykowanym drzewku (Wishing Tree) celem jego spełnienia (a przynajmniej potencjalnego zwiększenia szans). Mnogość czerwieni, złotych ornamentów, lampionów i inna symbolika zachwyca i imponuje.

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple, widzę Cię!

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple, wieszając wstążkę na drzewku życzeń

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple, drzewko życzeń

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple, pagoda w wewnętrznym ogrodzie

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple

Jechaliście kiedyś windą w bok? Na terenie świątyni jest ku temu niebywała okazja! Po przejściu ogromnego sklepu z pamiątkami w środkowej sekcji świątyni, docieramy do małej budki w której za 6 MYR (~2 SGD; ~ 5,40 PLN) może zakupić bilet (w dwie strony) na przejazd tą interesującą konstrukcją, jadącą po skosie w górę. Tym sposobem docieramy do najwyższej sekcji świątyni, której centralne miejsce zajmuje wykonana z brązu, statua Avalokiteshvara (Kuan Yin/Guanyin), Bogini Łaski.

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple, lokalne kryształy chroniące przed promieniowaniem złych duchów

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple, statua Avalokiteshvara

Malezja, wyspa Penang, George Town, świątynia Kek Lok Si Temple, każdy widzi to co chce, swastyka w religiach wschodu to symbol (o ironio) szczęścia

Jeszcze tylko rzut okiem na rozpościerające się w dole miasto, zatokę i horyzont i uciekamy spod promieni palącego słońca. W górnej sekcji nie ma zbyt wielu miejsc oferujących cień, nakrycie głowy lub parasol są konieczne!

Malezja, wyspa Penang, George Town, widok na Penang Hill ze świątyni Kek Lok Si Temple

Kontynuujemy naszym znajomo wyglądającym autobusem 204, który tym razem (znów z tego samego przystanku) zabierze nas z powrotem do miasta. Za 2 MYR dojeżdżamy pod Komtar – autobus nie wjeżdża na sam dworzec, ale zatrzymuje się na przystanku równolegle do niego – najlepiej zapytać kierowcy w razie niepewności, są bardzo pomocni!

Umęczone upałem z radością schroniłyśmy się w zaciszu naszego hotelu, a po odpowiedniej dawce prysznica i klimatyzacji wystarczyło jeszcze sił na wieczorne eksploracje lokalnej kuchni. Penang słynie ze swoich dań, a listy tych koniecznych do spróbowania zdają się nie mieć końca. Są nawet organizowane wycieczki po jadłodajniach i wszelkiego rodzaju ulicznych straganach z jedzeniem (street food)! W moim przypadku potrawy nie grają pierwszoplanowej roli, zamiast podążać śladami polecanych knajpek, zdaję się na przypadek. Cóż, nie wyszło nam to na złe, objedzone po uszy i zadowolone!

Malezja, wyspa Penang, George Town, knajpka Hong Kee Wan Thun Mee, mistrz nudli

Malezja, wyspa Penang, George Town, knajpka Hong Kee Wan Thun Mee, omniom mniom mniom!

Jeszcze tego wieczora udało nam się zobaczyć namiastkę tego, co zaplanowane było na nadzielę – polowanie na murale, którymi usiane są ściany miasta. O tym jednak później.