XI’AN, ZHANGYE, JIAYUGUAN

Góry i doliny – Chiny, Xi’an: part I

Lwią część mojego rocznego urlopu spędzam w Polsce, dlatego większość moich wyjazdów w zakamarki Azji odbywa się weekendowo. Raz w roku staram się jednak poświęcić kilka dodatkowych dni i dotrzeć do miejsc, które potrzebują więcej czasu. Jakiś czas temu, jedno zdjęcie, znalezione w czeluściach internetu, zadecydowało o kolejnym kierunku – Chiny! O sprawcy całego zamieszania jednak później. 9 dni postanowiliśmy zagospodarować na Xi’an, Zhangye i Jiayuguan – Chiny centralno-północne.

Wyjazd nie liczyłby się jednak, gdyby nie przygody w podróży. Wyruszaliśmy w środku nocy, liniami China Eastern z Singapuru do Xi’an z przesiadką w Kunming. Nic nie zapowiadało niespodzianki, kiedy nad ranem dolecieliśmy do miasta tranzytowego. Sprawnie przeszliśmy odprawę paszportową i kontrolę wiz (jeśli wybieracie się do Chin – pamiętajcie, że na dłuższy pobyt wizę trzeba załatwić wcześniej) i pokierowano nas w lewo do małej poczekalni. Usiedliśmy i.. nic. Nie wyglądało to jak miejsce, z którego możemy dostać się do bramek naszego następnego samolotu. Mieliśmy jednak zapas czasu, więc uznaliśmy, że to jakieś dziwne lokalne procedury. Pół godziny, godzina, pracownicy z bardzo kiepskim angielskim nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego mamy tam siedzieć i czekać. Ludzi ubywało, a nasz odlot zbliżał się nieubłaganie. Obsługa lotniska przestała się nami interesować, więc podjęliśmy decyzję, że idziemy rozeznać się w sytuacji. W hali odlotów, przeszliśmy wstępne sprawdzenie biletów i przywitały nas ogromne kolejki do kontroli bagażu podręcznego. Zrobiło się nerwowo – nie zdążymy! Wcisnęliśmy się do kolejki business klasy, ale i tak wszystko posuwało się w mozolnym tempie. Tablica odlotów i bramka na samym końcu terminala. Biegniemy, ja po chwili gubię płuca, serce i oddech, więc Maciek rusza przodem, oby tylko nie zamknęli bramki. Teoretycznie mieliśmy jeszcze 7 minut. Zatrzymałam lotniskowy samochodzik i czytaj dalej..

 

Góry i doliny – Chiny, Xi’an: part II – Hua Shan

Kolejny dzień w Xi’an zaplanowaliśmy poza miastem. 120km na wschód, na terenie Parku Narodowego Huashan (Huashan National Park) w prowincji Shaanxi, znajduje się góra Hua Shan (pisana również Huashan) – jedna ze Świętych Gór Chińskich, należąca do Pięciu Wielkich Gór Taoizmu. Zgodnie z mitologią chińską, góry te reprezentują głowę i kończyny stworzyciela świata, Pangu. Są miejscem pielgrzymek taoistów, a od wczesnych lat przed naszą erą na ich zboczach wybudowano wiele świątyń i klasztorów.

Góra Huashan posiada 5 szczytów, a sławę w dzisiejszych czasach zawdzięcza nie ludziom oddanym religii, a uznawanym za skrajnie niebezpieczny, szlakiem między wschodnim a południowym szczytem. To w tym miejscu przemieszcza się równolegle względem skały, po wiszących nad przepaścią deskach o szerokości buta, trzymając się łańcuchów. Studząc emocje czytaj dalej…

Reklamy