Azja

like a star, towarzyszu! – Singapur, Universal Studios

W całym zabieganiu ostatnich kilku miesięcy, znalazło się trochę czasu na przyjemności.
Oczywistą sprawą jest, że większość moich znajomych powinna czuć się zaproszona do odwiedzenia mnie (mam dodatkowy materac i poduszki i koce i ręczniki i talerze i kubki i co tylko, haracz za użyczenie obejmuje głównie przemycone z kraju dobra żywieniowe, niewielka to cena, co?). W połowie marca pojawił się u mnie pierwszy, odważny człowiek. I chociaż przez większość czasu musiałam chodzić do pracy to udało mi się pokazać kawałek Singapuru, a nawet wypuściliśmy się razem do stolicy Malezji – Kuala Lumpur.
Jednego, wolnego dnia wybraliśmy się do Universal Studios Singapore, znajdującego się na należącej do Singapuru, wyspie rozrywki zwanej Sentosa. Kojarzycie globus z przesuwającym się wzdłuż równika białym napisem Universal? To właśnie logo Universal Pictures – amerykańskiej wytwórni filmowej, odpowiedzialnej za takie filmy jak „Szczęki”, „Jurassic Park” czy „Mumia”. Posiadają oni kilka parków rozrywki na całym świecie – przestrzeń zamieniona na żywcem wyjętą z filmu, z dodatkowymi atrakcjami, pozwalającymi poczuć magię kina.
Singapur, Universal Studios, najbardziej znany globus świata

Singapur, Universal Studios, najbardziej znany globus świata

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć i bardziej szczegółowy opis atrakcji, także jeśli planujesz kiedyś odwiedzić Universal Studio, polecam zaprzestać czytanie, żeby nie psuć sobie niespodzianki :)

Była to właściwie moja druga wizyta tam. Bilety nie należą do najtańszych, ale można wyłowić sensowne promocje co oczywiście mi się udało :) Aby nie tonąć w kolejkach do atrakcji (czasami ponad godzinę..) można wykupić express kartę, która pozwala na używanie wejścia dla VIPów, a więc znacznie krótszych kolejek. Takie wygody jednak kosztują, lepiej wziąć dzień wolnego i pójść w tygodniu, zwłaszcza jak ktoś jest takim nerwusem jak ja i nie znosi czekać. Kolejki są wtedy ciut krótsze, ale i tak spędza się w nich większość czasu..
W parku znajduje się 5 tematycznych zakątków, każdy związany z innym filmem – Transformers, Jurrasic Park, Shrek, Madagaskar i Mumia. Dwie główne ulice przypominają filmowy Hollywood oraz Nowy York. Niedawno otworzono także Ulicę Sezamkową. Każdy rejon, oprócz odpowiedniego wystroju, posiada różnego rodzaju atrakcje – głównie tematyczne rollercoastery i filmy z efektami specjalnymi.
Po kolei jednak, choć nie sposób opisać wszystkiego – Sci-Fi City, które kręci się wokół Transformersów. Cały wystrój dopełniają tematycznie wykonane budki z jedzeniem i pamiątkami.
Singapur, Universal Studios, Transformers

Singapur, Universal Studios, Transformers

Singapur, Universal Studios, Transformers

Singapur, Universal Studios, Transformers

Singapur, Universal Studios, lodziarnia Frozen Fuel - Mrożone Paliwo

Singapur, Universal Studios, lodziarnia Frozen Fuel – Mrożone Paliwo

Zamiast budować napięcie zaczynam w sumie od, wg mnie i nie tylko mnie, najlepszej atrakcji tego parku. Wsiada się bowiem do „głowy Transformersa”, z okularami 3D na nosie i jedzie się walczyć ze złymi maszynami. Nie jest to jednak kiepskie 3D sprzed kilkunastu lat. „Wagonik” jest swego rodzaju symulatorem, chodź nie jest kapsułą w której jest się zamkniętym. Biega się po wyimaginowanym świecie, uchyla przed ciosami, kiedy bohater obrywa ogniem na skórze czuć podmuch ciepłego powietrza, gdy zaczyna padać, krople wody spadają na twarz. Cały widziany obraz jest projekcją – nie są to malowidła na ścianie, czy obraz tuż przed twarzą, „ekran” zdaje się być wszędzie – na prawdę siedzi się w środku akcji, a cała rzeczywistość gdzieś się zagubiła. Wielkie wow, mam nadzieję, że to jest ścieżka, którą będzie podążać współczesne kino. Bycie praktycznie uczestnikiem akcji, przeniesienie się w zupełnie inny świat – niesamowite. Nasz zachwyt niech odda fakt, że byliśmy tam 2 razy.

Na wyjściu ze strefy science fiction znajduje się coś, co tygryski, których błędnik uwielbia szaleństwa, lubią najbardziej – 2 rollercoastery. Niezłe przyspieszenie i całkiem duże spadki – nie da się tego opisać, albo się lubi taką rozrywkę albo się jej boi, popatrzcie sami:
Singapur, Universal Studios, Human vs. Cylon

Singapur, Universal Studios, Human vs. Cylon

Dalej znajduje się „Mumia”, a tam główną atrakcją są podziemne wagoniki poruszające się z niezłą prędkością w kompletnych ciemnościach (wraz z pionowymi spadkami w „nicość”), do tego buchający gdzieniegdzie żywy ogień. Mrrr.. Podgrzani poszliśmy się ochłodzić do „Jurrasic Parku”, gdzie na okrągłych tratwach przemierza się tropikalną dżunglę. Pamiętacie motyw z filmu, że następuje awaria i naukowcy tracą kontrolę nad dinozaurami? Tak właśnie jest to zaaranżowane, znienacka wyskakują stwory, głównie oblewając wodą. Nie jest to jednak spokojna przejażdżka rzeczką, mały wodospad po środku nadaje tratwie prędkość i pozwala ogromnej ilości wody dostać się do środka. Co przezorniejsi mieli nawet płaszcze przeciwdeszczowe ze sobą.

Odwiedziliśmy też bagno Shreka..
Singapur, Universal Studios, dom Shreka

Singapur, Universal Studios, dom Shreka

.. a także Zasiedmiogórogród.

Singapur, Universal Studios, Zasiedmiogórogród

Singapur, Universal Studios, Zasiedmiogórogród

W kinie 4D oglądaliśmy dodatkowy „odcinek” Shreka, o uprowadzeniu Fiony. Ruchome fotele, wiatr we włosach, pająki pod fotelem (czytaj: nagle coś Cię smyra po łydkach) i oczywiście obraz 3D. W sam raz dla dużych (i małych) dzieciaków, jak my :)

Singapur, Universal Studios, Książę z Bajki i Wróżka Chrzestna

Singapur, Universal Studios, Książę z Bajki i Wróżka Chrzestna

Ostatni film to..

Singapur, Universal Studios, Madagaskar

Singapur, Universal Studios, Madagaskar

I następna kolejka, z dodatkowym odcinkiem Madagaskaru, efektami i mnóstwem ruchomych postaci z filmu.

Na koniec Hollywood i Nowy York, gdzie można poczuć plany filmowe od kuchni, przede wszystkim na pokazie „efektów specjalnych”, które w zamkniętej hali pokazują katastrofę pogodową nawiedzającą Nowy York. Woda płonie, okna wypadają, z sufitu urywają się belki, wybucha kanister, a na koniec, tuż przed twarz, wpływa ogromny statek. To trzeba widzieć, opis wydaje się masakrycznie słaby..
Singapur, Universal Studios, efekty specjalne

Singapur, Universal Studios, efekty specjalne

Singapur, Universal Studios, efekty specjalne - płonąca woda

Singapur, Universal Studios, efekty specjalne – płonąca woda

Singapur, Universal Studios, efekty specjalne - statek!

Singapur, Universal Studios, efekty specjalne – statek!

Singapur, Universal Studios, ulala!

Singapur, Universal Studios, ulala!

Singapur, Universal Studios, jakiś problem?!

Singapur, Universal Studios, jakiś problem?!

Jest i Ulica Sezamkowa, urządzona oczywiście pod kątem dzieci (tych mniejszych tym razem ;) ), nam udało się spotkać takiego oto stwora:
Singapur, Universal Studios, Wielki Ptak

Singapur, Universal Studios, Wielki Ptak

Oprócz głównych atrakcji mnóstwo jest takich pomniejszych, jak występy a’la musicalowe, przedstawienie „WaterWorld” – z jak najbardziej realnymi dekoracjami, wybuchami, strzelaniną i skuterami wodnymi, spotkania z postaciami z filmów (jak powyżej, podobno nawet Marilyn Monroe gdzieś krąży ;) ). Myślę, że po zdjęciach widać, iż zabawa jest przednia i zdecydowanie warta swojej ceny, cały dzień jest tak akurat, żeby zwiedzić wszystkie zakątki.
Można też skosztować nie lada rarytas – parówkę w.. suchym makaronie.
Singapur, Universal Studios, prawie jak hot-dog

Singapur, Universal Studios, prawie jak hot-dog

Dodam, że makaron jest suchy, chrupki i z niewielką ilością bliżej nieokreślonych przypraw. Ciekawa jestem skąd ta przekąska pochodzi. Jakieś pomysły?

Kilka dni później, duże dzieci wybrały się do Kuala Lumpur w Malezji, ale o tym już później.

Xin Nian Kuai Le – Singapur, Chiński Nowy Rok 2013

Chwila oddechu, pierwszy od wielu tygodni wolny popołudnio-wieczór. Za razem ostatni. Na kilka najbliższych tygodni. Widać światło w tunelu. Mam nadzieję, że to nie pociąg.
Jeśli chodzi o ramy czasowe tej notki, to wracam do.. lutego. Na przełomie stycznia i lutego obchodzony jest bowiem Chiński Nowy Rok, najważniejsze święto w Azji. Z tej okazji w Chinach ludzie świętują cały tydzień – okrągłe 7 dni wolne od pracy! W Singapurze były to tylko dwa dni.. Całe obchody zajmują jednak ok. 2 tygodnie jeśli się nie mylę – różnego rodzaju przedstawienia, pochody, pokazy, codziennie gdzieś-coś. W tym roku, jakkolwiek dziwnie to brzmi, pierwszy dzień nowego roku przypadł 10 lutego.
W tej części świata wszystkie święta mają jak widzę charakter rodzinny – owszem wychodzi się gdzieś ze znajomymi, ale większość czasu spędza się jednak w domu. Wszechobecna krzątanina i witryny sklepowe uzmysławiają, że dla nich te dni są jak nasze Boże Narodzenie. Wszędzie pełno lampionów, życzeń, ludzie robią zakupy, sprzątają, przystrajają domy, targają drzewka mandarynkowe. Ano właśnie, kolejna analogia do Świąt – mandarynki. Komu nie kojarzą się atmosferą około-wigilijną? Tutaj mają jednak dodatkowe znaczenie – są symbolem szczęścia i bogactwa. Jeśli odwiedza się znajomych Chińczyków (tudzież innych Azjatów, bo mimo że przydomek „chiński” to jednak święto celebrowane jest w całej Azji) w okolicy ichniejszego Nowego Roku to wskazanym gestem jest podarowanie gospodarzom właśnie mandarynek. Większość składanych sobie życzeń dotyczy właśnie – „oby nam się..” czyli dobrobytu! Prosperity everywhere. W ramach prezentów, głównie dzieciom i młodzieży, wręcza się małe, czerwone koperty z drobnymi kwotami pieniędzy – Ang Pao.
Singapur, Chiński Nowy Rok 2013, Ang Pao (czerwona koperta na pieniądze)

Singapur, Chiński Nowy Rok 2013, Ang Pao (czerwona koperta na pieniądze)

Najważniejszym dniem jest wigilia Nowego Roku, czyli odpowiednik Sylwestra. Przede wszystkim nie powinno się zakładać w ten dzień starych ubrań, bo z bogactwa nici – wszystko musi być nówka sztuka, a wieczorem kolacja, fajerwerki i bębny po północy obwieszczające nadejście nowego. Tradycyjną potrawą podawaną podczas tej celebracji jest Yu Sheng zwany też Lo-Hei! Składnikami są: surowa ryba (głównie łosoś, który osiąga wtedy zawrotne ceny), poszatkowana rzodkiew, barwiona na kilka kolorów, marchewka, sos śliwkowy, pokruszone orzeszki ziemne, pomelo, specjalne, kruszone krakersy, sezam, odrobina oliwy. Każdy z tych elementów ma swoje znaczenie, wszystkie kręcą się głównie w koło bogactwa, powodzenia i wiecznej młodości. Jak tak czytam, co jest tam namieszane, to brzmi strasznie – a wygląda właśnie tak:

Singapur, Chiński Nowy Rok 2013, Lo-Hei, składniki gotowe..

Singapur, Chiński Nowy Rok 2013, Lo-Hei, składniki gotowe..

Instrukcja obsługi lo-hei:
– przygotować
– znaleźć grupę ludzi – znajomych/przyjaciół/rodzinę
– wziąć pałeczki
– wszyscy jednocześnie wkładają pałeczki w to jedzenie, podnoszą i upuszczają, próbując trafić z powrotem w talerz wypowiadając jednocześnie życzenia
– im wyżej tym lepiej
– powtarzać kilkakrotnie aż się wymiesza i skończą się pomysły na życzenia
– zjeść to co zostało na talerzu
– znaleźć kogoś kto posprząta
Singapur, Chiński Nowy Rok 2013, Lo-Hei, krajobraz po bitwie - smacznego!

Singapur, Chiński Nowy Rok 2013, Lo-Hei, krajobraz po bitwie – smacznego!

Miałam okazję spróbować „mieszać” i spróbować lo-hei właśnie w wigilię Chińskiego Nowego Roku. Chociaż z opisu składników wydaje się, że nic do siebie nie pasuje, to tworzy to całkiem smakowitą całość.
Od prawie trzech miesięcy żyję w roku Wodnego Węża, który objawiać ma się obfitymi opadami deszczu przez cały rok. Z tego co udało mi się wywnioskować, nie jest to najlepszy symbol, ale zobaczymy, może jakoś przetrwam te chińskie wróżby.