Lumos, Wasza Królewska Mość! – Wielka Brytania, Londyn: akt II

O wyjeździe do Londynu dowiedziałam się kilka tygodni wcześniej. Zanim załatwione zostały formalności i potwierdziło się, że uda mi się tam spędzić weekend poprzedzający konferencję, upłynęło już kilka z nich. Kiedy zaczęłam planowanie atrakcji, biletów już nie było. Odwiedzając stronę internetową kilka razy dziennie (codziennie!), odkryłam jednak, że czasem pojawia się jedna lub dwie wejściówki na nadchodzące dni. To dawało nadzieję, ale szczęście nie dopisywało. Aż tu nagle – jest! 5 dni przed wylotem, udało się! Cóż to za przysłowiowego białego kruka udało mi się ustrzelić? Bilet do Warner Bros. Studio Tour London, a konkretnie na wystawę „The Making of Harry Potter”! Myślę, że wiele osób z mojego pokolenia, które dorastało wraz z serią o młodym czarodzieju, ma dla niej specjalne miejsce w sercu. Cytując dosyć dramatyczną scenę: „- Przez te wszystkie lata?… – Zawsze.”. I chociaż niezmiennie wybiorę książkę ponad filmem (zdaje się, że do tej pory nie obejrzałam ekranizacji ostatnich kilku tomów), to wszystko co ma związek z tą serią, wywołuje u mnie, dziecięcą wręcz, radość. Cena biletu (41 funtów, czyli ~213 PLN, ~77 SGD) się nie liczyła.

Oto jestem, chociaż nie na stacji King’s Cross, ani peronie 9 i 3/4, ale na stacji Euston, polując na pociąg West Midlands Trains do Watford Junction (które jeżdżą dosyć często). Bilet na pociąg w dwie strony kosztował 11.5 funta (~60 PLN, ~21.5 SGD). Ze stacji, pod same drzwi studia, kursuje autobus, bilet w dwie strony kosztował 2.5 funta (~13 PLN, ~4.7 SGD). Wszystko jest dobrze oznaczone, poczynając od peronu, do wyjścia przed stację – przystanek autobusu znajduje się nieopodal, po lewej stronie, idąc wzdłuż dworca.

UK_II_01_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, ahoj przygodo!

Przygoda zaczyna się już na korytarzu, pełnym artefaktów i scenografii z filmu, a także plakatami z cytatami. Wprowadzenie odbywa się w pomieszczeniu zaaranżowanym na Wielką Salę Hogwartu, a po za nią, odwiedzający mogą zobaczyć kilka innych pomieszczeń związanych z serią, okraszonych ciekawostkami z nimi związanymi. Są to między innymi:

  • sypialnia w Dormitorium Gryfonów, mimo że aktorzy rośli i łóżka szybko stały się dla nich za krótkie, pozostały niezmienione w kolejnych częściach serii – podczas filmowania, ich nogi po prostu wystawały po za ramę
  • Gabinet Dyrektora Hogwartu, z prowadzącą do niego klatką schodową strzeżoną przez Gargulca, która została przygotowana w dwóch wersjach: statycznej, którą podziwiać można na wystawie oraz w pełni funkcjonalnej, której konstrukcja ruchomych schodów wchodziła wgłąb sceny na prawie 3.5 metra i wymagała obecności mechanika do kontrolowania jej ruchów. Książki na regale w gabinecie to niezliczone brytyjskie książki telefoniczne ze zmienioną okładką
  • lochy zamku, w których odbywały się zajęcia z Eliksirów, a do dekoracji wykorzystano ponad 500 buteleczek, w większości z ręcznie robionymi etykietkami, oraz samomieszający się kociołek, dzieło konstruktorów z zespołu od efektów specjalnych
  • chatka Hagrida, w której zmyślnie wykorzystywano wymuszoną perspektywę, by ten sympatyczny olbrzym wydawał się znacznie większy od pozostałych aktorów (na przykład: krzesło na którym siedział było większych rozmiarów i zawsze z przodu kamery). Oprócz tego, istniała pomniejszona wersja tej samej scenografii, w której filmowany był sam Hagrid, aby jeszcze bardziej uwydatnić jego rozmiar
  • kocio-różowe biuro Dolores Umbridge – czytelnicy książki na pewno pamiętają, że zdjęcia i obrazy w świecie magów są ruchome, aby osiągnąć ten efekt, ekipa filmowa powiesiła mnóstwo pomalowanych na zielono talerzy w biurze Umbridge i osobno nagrała wszystkie ujęcia bezwłosych kotów z różnymi gadżetami, aby później dział Efektów Wizualnych wstawił je na talerze w postprodukcji.
UK_II_02_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, „Nie martw się, jesteś tak samo zdrowy na umyśle jak i ja”

 

UK_II_03_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, Wielka Sala Hogwartu

 

UK_II_04_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, sypialnia w dormitorium Gryffindoru

 

UK_II_05_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, Gargulec przy wejściu do gabinetu Dumbledore’a

 

UK_II_06_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, gabinet Dumbledore’a

 

UK_II_07_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, sala do eliksirów

 

UK_II_08_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, chatka Hagrida

 

UK_II_09_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, gabinet Umbridge

Oprócz pomieszczeń w Hogwarcie, można zobaczyć też lokalizacje po za jego murami, a także różne środki transportu znane z filmu i książki. Jest to na przykład dom Harrego przy Privet Drive, w którym utrwalona została scena lawiny listów o przyjęciu Harrego do Hogwartu, ulica Pokątna, ze sklepem z różdżkami Ollivandera, których ciągnące się od ziemi do sufity pudełka nosiły na etykietkach imię każdej z ponad 4000 osób zaangażowanych w produkcję serii, autobus Błędny Rycerz czy wreszcie najbardziej chyba znany, odjeżdżający z peronu 9 i 3/4 stacji King’s Cross, pociąg Hogwart Express, którego zewnętrzne ujęcia grał oryginalny skład Great Western Railway 4900 Class 5972 Olton Hall 4-6-0 skonstruowany w 1937 roku. Sceny w wagonach nagrywane były w studio.

UK_II_10_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, dom Dursleyów przy Privet Drive 4

 

UK_II_11_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, na ulicy Pokątnej

 

UK_II_12_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, Błędny Rycerz

 

UK_II_13_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, kufry czarodziejów

 

UK_II_14_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, Hogwart Express

 

UK_II_15_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, inscenizacja peronu 9 i 3/4

Dostępna jest też szeroka gama artefaktów związanych z czasem wolnym od nauki, a zatem z czasem wpadania w tarapaty przez bohaterów. Zakazany Las straszy ruchomymi pająkami-gigantami, jest miejsce na Quidditcha i ogromne szachy czarodziejów. Jak wiele elementów scenografii, pierwszy film „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, wykorzystuje realne lokalizacje jako tło wydarzeń, które zostały często odtworzone na terenie studio na potrzeby dalszych części serii. Zakazany Las był grany przez Black Park (czarny park) w Buckinghamshire zanim zespół konstruktorów stworzył lokalną wersję z ogromnych podwieszanych pni.

UK_II_16_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, wejście do Zakazanego Lasu

 

UK_II_17_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, kostiumy do Quiddicha

 

UK_II_18_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, pionek z szachów czarodziejów

W momencie mojej wizyty, studio miało też wystawę specjalną, nawiązującą do IV części cyklu: „Harry Potter i Czara Ognia”. Po za samą czarą, można było podziwiać dekoracje i stroje uczestników Balu Bożonarodzeniowego (przygotowanie Wielkiej Sali Hogwartu do scen balu zajęło 90 (!) dekoratorom nieco ponad miesiąc), krany z kolorową wodą w łazience prefektów czy rzeźbę z tablicą nagrobną Voldemorta (z błędem!).

UK_II_19_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, czara ognia

 

UK_II_20_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, kostiumy z Balu Bożonarodzeniowego Hermiony i Wiktora Kruma

 

UK_II_21_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, dekoracje Balu Bożonarodzeniowego

 

UK_II_22_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, krany w łazience prefektów

 

UK_II_23_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, grób rodzinny Voldemorta

Ciekawostki zdawały się nie mieć końca i, chociaż zobaczenie tych samych elementów co na filmie robi wrażenie, to mnie najbardziej wciągnęło to, czego nie widać na ekranie – sekrety i sekreciki „jak to jest zrobione”. Stroje, charakteryzacja, kłapiąca Potworna Księga Potworów, krzycząca Mandragora, aktorzy zwierzęcy, model zamku – chociaż możliwości komputerowych efektów specjalnych w filmie wydają się dzisiaj nieograniczone, było to bardzo edukacyjne doświadczenie, jak wiele elementów dekoracji była stworzona ludzkimi rękoma i pomysłowością inżynierów, dekoratorów, makijażystów, perukarzy i całej rzeszy innych, czarodziei w swojej profesji.

UK_II_24_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, kostiumy Luny Lovegood i Lockharta

 

UK_II_25_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, peruki Draco, Narcyzy i Snape’a

 

UK_II_26_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, maska wilkołaka

 

UK_II_27_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, elektronika we wnętrzu Potwornej Księgi Potworów

 

UK_II_28_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, lista aktorów zwierzęcych

 

UK_II_29_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, makieta Hogwartu

Po bitych 3 godzinach zwiedzania, wciąż nie miałam dość, ale czas było się pożegnać. Rzut okiem na ostatnią scenę z filmu, szybkie zdjęcie w Tiarze Przydziału (milczała jak zaklęta!) i czas wracać do Londynu, chociaż nie żegnałam się jeszcze z serią o młodym czarodzieju.

UK_II_30_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, kostiumy z ostatniej sceny ostatniego filmu

 

UK_II_31_50_size_watermark

Wielka Brytania, okolice Londynu, Warner Bros. Studio Tour London: The Making of Harry Potter, w Tiarze Przydziału

Stacja Euston jest tylko rzut beretem od King’s Cross! Jej obecność w książkach o Harrym Potterze została uhonorowana wózkiem bagażowym „znikającym” w jednej ze ścian głównej hali, przy którym można zrobić sobie zdjęcie. Jest nawet obsługa, która podrzuci w odpowiednim momencie szalik w barwach wybranego domu, aby nadać zdjęciu większej dynamiki. Jeśli tylko ktoś wciąż ma energię po odstaniu w ogromnej kolejce do tej atrakcji. Myślę, że czekania było na więcej niż półtorej godziny, ale jest za darmo (chyba). Na szczęście ja bez czekania, niechcący miałam już takie ujęcie ze Studia (które nota bene ma chyba 3 takie stanowiska do zdjęć) więc z radością opuściłam stację. Gdybyście jednak tam dotarli, zwróćcie uwagę na sufit – niesamowita konstrukcja!

UK_II_32_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, stacja King’s Cross

 

UK_II_33_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, inscenizacja peronu 9 i 3/4 na stacji King’s Cross

 

UK_II_34_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, sufit na stacji King’s Cross

Wrażenia tego dnia przyjemnie rezonują teraz w mojej głowie i wierzę, że nie muszę polecać wizyty fanom serii, dużym i małym. Na zakończenie dnia postanowiłam ulokować się w klasycznym brytyjskim pubie, z nadzieją na zimne piwko, tradycyjną fish and chips i mecz reprezentacji Polski na mundialu. Dwa pierwsze łatwo było znaleźć, burger wygrał z fish and chips, znalazło się nawet grono rodaków, z którymi można było podziwiać sromotną porażkę Naszych z Kolumbią.

Lumos, Wasza Królewska Mość! – Wielka Brytania, Londyn: akt I

Zwykłam mówić, że zwiedzanie Europy zostawiam sobie na emeryturę. Jeśli jednak nadarza się okazja, by zrobić to wcześniej – głupotą byłoby nie skorzystać. Takowa pojawiła się w czerwcu 2018 roku, kiedy firma dla której pracuję, zorganizowała doroczną konferencję w Londynie. Na moje kombinatorskie szczęście, zaczynała się dopiero w poniedziałek po południu, więc wyleciałam z Singapuru już w piątek w nocy, by weekend poświęcić na zwiedzanie. Po przesiadce w Monachium i ponad 14 godzinach w powietrzu, moim zaspanym oczom ukazała się Tamiza. Otworzyłam je jeszcze szerzej, gdy po wylądowaniu usłyszałam gromkie brawa – mówią, że to Polaki-cebulaki klaszczą w samolocie, ale jestem przekonana, że nie byliśmy dominującą narodowością na trasie Niemcy – Wielka Brytania. Co do samego gestu – mnie on akurat ni to parzy ni to ziębi, ktoś czuje potrzebę podziękowania pilotom w ten sposób – proszę bardzo. Mam jednak nadzieję, że doceniają również kierowców autobusów czy maszynistów :)

UK_I_01_50_size_watermark

Niemcy, Monachium, płyta lotniska

UK_I_02_50_size_watermark

Nad Wielką Brytanią, widok na Londyn

W rankingach lotnisk, Heathrow (mówimy o czasach przed pandemią COVID-19) przodowało w Europie pod względem ilości pasażerów obsługiwanych tam rocznie. Ja nie zauważyłam, żeby różniło się jakoś specjalnie od innych, dużych lotnisk w weekendowych godzinach porannych. Może dlatego, że chciałam jak najszybciej się ulotnić – ogarnęłam więc Oyster Card – bilet elektroniczny na komunikację miejską w Londynie (5 funtów (~26 PLN, ~9.5 SGD) karta + środki na wykorzystanie) i kilkanaście przystanków metrem linii Piccadilly wysiadałam na stacji Earl’s Court, nieopodal której znajdował się mój hotel na weekend. Co ciekawe, nie wszystkie stacje mają klasyczne bramki wejściowe do metra, na niektórych dostęp na peron jest swobodny, a kartę trzeba odbić na czytniku stojącym gdzieś koło schodów lub filarów.

Konferencje zwykle odbywają się w pięknych hotelach, opłacanych z firmowych kont. Chętnie ugościliby mnie te kilka dni wcześniej, ale za wakacje trzeba zapłacić samemu, a elegancki pokój w centrum Londynu był zdecydowanie po za moim kręgiem zainteresowań finansowych. Mały hotel na obrzeżach dzielnicy Kensington wpasował się w nie trochę lepiej, w końcu zamierzałam tam tylko umyć się, spać i przechowywać rzeczy. To pierwsze mogło być dosyć utrudnione dla osoby słusznych rozmiarów, za sprawą dość unikalnego wejścia do łazienki, które było bardzo wąskie i wchodzić musiałam bokiem. Po za tą osobliwą aranżacją wnętrza, powstałą zapewne podczas przerabiania starej kamienicy na hotel, i drzwiami do pokoju zamykanych na słowo honoru, było całkiem przyzwoicie.

UK_I_03_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, bardzo wąskie wejście do łazienki w hotelu

Nie przyjechałam się jednak gościć – prysznic, chwila na wyciągnięcie nóg i strawienie śniadania z pobliskiej piekarni, które wciągnęłam w oczekiwaniu na pokój, przepakować plecak i wymarsz! Tradycyjnym elementem wielu, kilkudniowych konferencji, jest zwiedzanie głównych zabytków w mieście organizującym, dlatego planując weekend w Londynie postawiłam najpierw na lokalizacje, do których taka wycieczka raczej na pewno nie zawita. Zaczęłam od zalanego słońcem parku Greenwich, w którym można spędzić i cały dzień. Królewskie Obserwatorium Astronomiczne, Narodowe Muzeum Morskie, park jeleni, długie i malownicze ścieżki oplatające kilka stawów i pomników. Na to wszystko nie miałam jednak czasu, a mój cel był jeden: postawić jedną stopę na półkuli zachodniej a drugą na wschodniej! Południk zerowy przebiega przez tamtą okolicę, a jego odwzorowanie na ziemi dziedzińca obserwatorium przyciąga tłum turystów. Jest to jednak oznaczenie o wartości jedynie historycznej – wraz z rozwojem techniki satelitarnej, siatka geograficzna została doprecyzowana, a jej projekt WGS 84 został przyjęty jako jedyny obowiązujący na świecie. Południk zero został delikatnie przesunięty i przebiega jakieś 102 metry na wschód od swojego poprzednika (za Wikipedią). Może dzięki temu nie trzeba stać w kolejce do obserwatorium, bo linia wyznaczona jest też tuż za ścianą parku Greenwich? Takiego miejsca własnie szukałam i po krótkim spacerze piękną zielenią, stanęłam tuż przy skrzyżowaniu ulicy Park Vista i Feathers Place. Kreska i kilka kropek na ziemi, a bez tej systematyzacji GPS nie wyobrażamy już sobie życia.

UK_I_04_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, okolice Parku Greenwich, oznaczenie południka zerowego

Ze stacji Maze Hill ruszyłam dalej do London Bridge, żeby zobaczyć.. Tower Bridge. London Bridge, chociaż nazwa mogłaby sugerować coś bardziej spektakularnego, jest tylko niepozornym, betonowym mostem, który postawiono w latach 70. w miejsce starszych konstrukcji. „Następna w kolejce” przeprawa przez Tamizę – Tower Bridge – to znak rozpoznawczy miasta i kraju. XIX-wieczny most zwodzony, którego wygląd musiał harmonizować się ze stojącą przy brzegu Tower of London (Twierdza Londyńska) – budowlą pełniącą w swej, sięgającej początku w XI wieku, historii rolę pałacu, fortecy, więzienia a nawet zoo, obecnie skrywającą w swym skarbcu Brytyjską Koronę Państwową i inne błyskotki królewskie. Historyczny brzeg na północ od rzeki, kontrastuje z nowoczesnymi budynkami na południu. Przespacerowałam się przez most z jednej strony na drugą, podziwiając wszystko z zewnątrz – na wnętrza nie było czasu.

UK_I_05_Tower_Bridge_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, Tower Bridge (Most Twierdzy) z przelatującym nad nim samolotem

UK_I_06_The_Shard_full_50_watermark

Wielka Brytania, Londyn, wieżowiec The Shard (of Glass) (nazwa w wolnym tłumaczeniu: kawałki rozbitego szkła)

UK_I_07_Tower_of_London_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, Tower of London (Twierdza Londyńska)

UK_I_08_Byward_Tower_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, Tower of London (Twierdza Londyńska), Byward Tower (Wieża Boczna)

Kontynuowałam pieszo pod St Paul’s Cathedral – Katedrę św. Pawła, jeden z najsłynniejszych kościołów anglikańskich w Wielkiej Brytanii. Monumentalna budowla przypomina mi trochę Bazylikę św. Piotra w Rzymie (nigdy nie widziałam tej drugiej na żywo, ale znając ją ze zdjęć widzę pewne podobieństwa). Tutaj odbył się ślub księcia Karola i księżnej Diany, a w ostatnią drogę odprawieni zostali Winston Churchill czy Margaret Thatcher.

UK_I_09_St_Paul_Cathedral_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, St Paul’s Cathedral (Katedra św. Pawła) z przelatującym nad nią samolotem

Zaczęłam odczuwać brak porządnego snu i zmianę strefy czasowej, dlatego czas było kończyć zwiedzanie. Czerwony, piętrowy autobus numer 8 podrzucił mnie w okolice ostatniej tego dnia lokalizacji na wirtualnym planie – The 100 Club przy Oxford Street, klub muzyczny, który nie ogranicza się co do wspieranych gatunków, a swego czasu był kluczową sceną bliskiego mi nurtu muzycznego – punk rocka.

UK_I_10_Club_100_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, The 100 Club

Na niedzielę udało mi się zorganizować bilet na absolutnie kluczową dla mnie atrakcję wizyty w Wielkiej Brytanii. Wejściówka obowiązywała od godziny 13.00, dlatego od rana miałam jeszcze trochę czasu. Spacerem z hotelu udałam się do Kensington Gardens i Hyde Park – ogromnych parków przedzielonych ulicą West Carriage Drive. Od zachodu, granicę parku wyznacza Pałac Kensington – miejsce narodzin królowej Wiktorii, który po za częścią muzealno-galeryjną, pozostaje oficjalną siedzibą wielu młodszych członków rodziny królewskiej, z najsłynniejszymi chyba Williamem i Kate na czele.

UK_I_11_Kensington_Palace_Side_Gate_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, Kensington Palace Side Gate (Boczna Brama Pałacu Kensington)

W parkach tych znaleźć można wiele miejsc upamiętniających królową Wiktorię, jej męża Alberta czy księżną Dianę, która pozostała mieszkanką Pałacu po rozwodzie z księciem Karolem.

UK_I_12_Queen_Victoria_Statue_in_front_of_Kensington_Palace_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, pomnik królowej Victorii na tle pałacu Kensington

UK_I_13_The_Albert_Memorial_in_Kensington_Park_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, Ogrody Kensington, pomnik księcia Alberta, męża królowej Wiktorii

UK_I_14_Diana_Memorial_Walk_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, Ogrody Kensington, tablica ścieżki spacerowej upamiętniającej księżną Dianę

Oryginalny sposób na oświadczyny znalazł pewien Peter Hewitt – w 2009 roku, nieopodal Diana Memorial Fountain – fontanny upamiętniającej księżną Dianę, stawiana była rzeźba Serenity inspirowana egipską boginią natury. Rzeźbiarz wraz z galerią podarował ją Hyde Park w ramach zbiórki funduszy na budowę The LookOut – edukacyjnego i ekologicznego budynku w obrębie parku. Fundatorzy zostali utrwaleni na 1000 tabliczek dookoła rzeźby. Mam nadzieję, że Lisa Burke powiedziała: Tak!

UK_I_15_Serenity_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, Park Hyde, rzeźba Serenity

UK_I_16_Plague_under_Serenity_Sculpture_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, Park Hyde, tabliczka z oświadczynami pod rzeźbą Serenity

Czas kierować się dalej, jeszcze szybki rzut okiem na Marble Arch (Marmurowy Łuk), stojący tuż za północno-wschodnim rogiem parku monument, który kiedyś był ceremonialną bramą wjazdową pałacu Buckingham i ze stacji metra o tej samej nazwie, linią Central, z przesiadką na Oxford Circus w linię Victoria, dojechałam do stacji Euston, skąd zaczynała się moja dalsza przygoda. O tym jednak następnym razem, a poniżej kilka brytyjskich klasyków: czerwone skrzynki na listy, budki telefoniczne, charakterystyczne taksówki, wszelkiego rodzaju gadżety dla fanów rodziny królewskiej i metro (tube).

UK_I_17_Marble_Arch_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, Marble Arch (Łuk Marmurowy)

UK_I_18_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, klasyczna skrzynka na listy

UK_I_19_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, wysyłając pocztówki

UK_I_20_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, charakterystyczna budka telefoniczna

UK_I_21_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, typowe taksówki

UK_I_22_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, gadżety związane z rodziną królewską

UK_I_23_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, stacja metra Marble Arch

UK_I_24_50_size_watermark

Wielka Brytania, Londyn, stacja metra Oxford Circus