Batu Caves

zwierzęta, jaskinie i świątynie – Malezja, Kuala Lumpur

Kuala Lumpur jest najczęściej odwiedzanym przeze mnie miejscem w Azji (oczywiście tuż po Singapurze, w którym mieszkam). Po pierwszej wizycie, o której słów kilka pisałam w tym poście, co najmniej kilka razy otarłam się o stolicę Malezji. Zwykle nie wyściubiam jednak nosa po za terminal na lotnisku, który służy mi w tranzycie do innych destynacji (nie licząc otwartego nieopodal dużego outletu z darmowym autobusem dojazdowym, polecam wszystkim łowcom okazji!). Tym razem koleżanka, w tamtym czasie urzędująca w Australii, wybierała się wraz ze znajomymi do Kuala Lumpur, więc postanowiłam dołączyć do nich na weekend, ot co by się spotkać i pogadać.  Co rzadko się zdarza – ten wyjazd był dla mnie na organizacyjnym luzie. W końcu byłam już tam wcześniej, nie wtrącałam się więc do planowanego zwiedzania, nie zabrałam nawet aparatu, uznając że w razie czego będę się posiłkować tym w telefonie.

Zanim jednak udało mi się dotrzeć, czekała mnie nie do końca przewidziana przeprawa. Jako balans między kosztami a czasem podróży, postanowiłam lecieć z zaprzyjaźnionego mi już lotniska w Johor Bahru, tuż za granicą z Singapurem. Przekroczenie granicy w piątkowy wieczór jest jednak misją prawie niemożliwą. W moim przypadku wszystko poszło nie tak, ale udało mi się ostatecznie spaść na przysłowiowe cztery łapy. Miejski autobus dowożący na przejście graniczne był niemożliwy do złapania – każdy kolejny przyjeżdżał przepełniony.. Tutaj mała rada, polecam wysiąść z metra kilka stacji wcześniej niż na Kranji, żeby złapać autobus linii 170.. W końcu udało mi się zapakować gdzieś między przednią szybę a pachę innego nieszczęśnika. Przejście graniczne po singapurskiej stronie poszło gładko (z pozwoleniem o pracę mogę korzystać z automatycznej odprawy celnej), schody zaczęły się tuż zanim. Do malezyjskiego przejścia granicznego prowadzi most, na którym zakazany jest ruch pieszy. Trzeba więc znowu złapać swój autobus, aby przejechać ten kawałek. Po bardzo długim czasie udała mi się ta sztuka, ale była już bardzo spóźniona. Za kilkanaście minut odjeżdżał po drugiej stronie mój autobus na lotnisko. Następny był zbyt późno, aby zdążyć na samolot, a złapać taksówkę w piątek wieczorem spod granicy to płonna nadzieja. Zdenerwowanie miałam wypisane na twarzy, bo zostałam zagadnięta przez współpasażerkę, czy aby wszystko w porządku. Gdy streściłam jej swój problem, obiecała, że się pomodli aby mi się udało. Nie wiem u którego boga wypraszała łaski dla mnie, ale pomogło (razem z moim wrodzonym fartem). Biegiem przez odprawę celną, na dworzec autobusowy i na całą minutę przed odjazdem dobiegłam przed drzwi autobusu. Tak jeeest! I kiedy już uspokojona doleciałam do Kuala Lumpur, mając nadzieję, że transportowych historii koniec, trafiłam na nieprzyjemnego taksówkarza, który usilnie chciał zaprosić mnie na kolację lub drinka..

Na szczęście humor poprawił mi się już z rana, gdy tylko spotkałam się z Asią i jej znajomymi. Jako pierwsze, swe kroki skierowaliśmy do Batu Caves, kompleksu jaskiń świątynnych znajdujących się na obrzeżach Kuala Lumpur. Zaczęliśmy od sztandarowej, głównej jaskini, do której prowadzi prawie 300 schodów.

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), statua Lorda Murugana

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), statua Lorda Murugana

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), makaki

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), makaki

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), świece w jaskini świątynnej (Temple Cave)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), świece w jaskini świątynnej (Temple Cave)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), przed statuą Lorda Murugana

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), przed statuą Lorda Murugana

Chociaż zwiedzałam ten kompleks już poprzednim razem (patrz notka z linku powyżej), dopiero teraz odkryłam w nim małą jaskinię tuż po lewej stronie od wejścia. Ramayana Cave – jaskinia Ramayana, rzeźbami w swoim wnętrzu przedstawia historię Ramy, jednego z wcieleń hinduistycznego boga Wisznu, walczącego z królem demonów Ravaną, aby uratować swoją żonę Sitę. Sama ‚Ramayana’ jest starożytnym, indyjskim poematem opowiadającym o tym wydarzeniu. Jeśli się tam wybieracie, nie przegapcie tego miejsca, rzeźby są piękne, ludzi niewiele, a chłód jaskini dodaje wszystkiemu mistyczności.

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), wejście do jaskini Ramayana (Ramayana Cave)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), wejście do jaskini Ramayana (Ramayana Cave)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), jaskinia Ramayana (Ramayana Cave)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), jaskinia Ramayana (Ramayana Cave)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), jaskinia Ramayana (Ramayana Cave)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), jaskinia Ramayana (Ramayana Cave)

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), jaskinia Ramayana (Ramayana Cave), Ravana

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves (jaskinie Batu), jaskinia Ramayana (Ramayana Cave), Ravana

Po powrocie do miasta, skierowaliśmy się na Chinatown, gdzie kupić można mydło i powidło. Oprócz straganów, udało nam się zobaczyć także dwa miejsca kultu religijnego – taoistyczną świątynię Guan Di, której wnętrze pięknie oświetlały promienie słoneczne, dostające się przez okno w suficie, oraz, najstarszą w Kuala Lumpur, hinduistyczną świątynię Sri Mahamariamman (eeee.. Makarena! :D), gdzie załapaliśmy się na ślub! Tam też dowiedzieliśmy się, od nadgorliwego opiekuna świątyni, że nie wystarczy tylko zdjąć buty przed wejściem, ale nie można ich w ogóle wnieść, nawet jeśli są schowane głęboko w plecaku. Diabeł tkwił raczej nie w ewentualnej obrazie boga, którego skaner w oczach widziałby to ukryte obuwie, ale w opłacie za pozostawienie butów w bezpiecznym kantorku, której chcieliśmy uniknąć. Urywki ze ślubnej ceremonii do zobaczenia na filmie poniżej.

Malezja, Kuala Lumpur, taoistyczna świątynia Guan Di (Guan Di Temple)

Malezja, Kuala Lumpur, taoistyczna świątynia Guan Di (Guan Di Temple)

Malezja, Kuala Lumpur, taoistyczna świątynia Guan Di (Guan Di Temple)

Malezja, Kuala Lumpur, taoistyczna świątynia Guan Di (Guan Di Temple)

Malezja, Kuala Lumpur, hinduistyczna świątyni Sri Mahamariamman Temple

Malezja, Kuala Lumpur, hinduistyczna świątyni Sri Mahamariamman Temple

Malezja, Kuala Lumpur, ślub w hinduistycznej świątyni Sri Mahamariamman Temple

Malezja, Kuala Lumpur, ślub w hinduistycznej świątyni Sri Mahamariamman Temple

Popołudnie postanowiliśmy spędzić z dala od obiektów kultu religijnego, wykupiliśmy więc wycieczkę do robaczków świętojańskich! Rzeka Selangor, przynajmniej na odcinku przepływającym przez Kuala Selangor, bogata jest w siedliska tych miłych dla oka żyjątek. Zanim jednak wsiedliśmy do łódek, po około 1,5 godzinnej podróży ze stolicy, zabawną kolejko-ciuchcią, wjechaliśmy na pobliskie wzgórze Bukit Melawati. Stamtąd podziwiać można wspaniałą panoramę miasta, ale główną atrakcją są lutungi srebrzyste (langury srebrzyste, silvered leaf monkey) – przedstawiciele koczkodanowatych, małp Starego Świata.

Malezja, Kuala Selangor, Bukit Malawati, lutungi srebrzyste

Malezja, Kuala Selangor, Bukit Malawati, lutungi srebrzyste

Malezja, Kuala Selangor, Bukit Malawati, lutung srebrzysty

Malezja, Kuala Selangor, Bukit Malawati, lutung srebrzysty

Po zapadnięciu zmroku, z kapokami na grzbietach, usadowiliśmy się w leciwych łódeczkach, aby podziwiać, mrugające jak szalone, robaczki świętojańskie. Razem z dźwiękiem uderzających o wodę wioseł wprowadzałoby to w absolutnie sielski nastrój, gdyby nie tnące zawzięcie komary.. Na szczęście repelent zdał egzamin na 3 z plusem, więc nie było rzezi niewiniątek. Malezyjska natura: małpy i robaczki świętojańskie, czyli widać, że tylko kropki widać, na filmiku poniżej:

Podczas mojej pierwszej wizyty w Kuala Lumpur nie udało mi się dotrzeć do Narodowego Meczetu, co zostało nadrobione przy tej okazji. Niestety nie wpasowaliśmy się godzinowo i musielibyśmy czekać dość długo, zanim świątynia będzie dostępna dla niemuzułmańskich odwiedzających, dlatego obejrzeliśmy ją tylko z zewnątrz i ruszyliśmy w dalszą drogę do zielonego płuca miasta.

Malezja, Kuala Lumpur, Masjid Negara, Malezyjski Meczet Narodowy

Malezja, Kuala Lumpur, Masjid Negara, Malezyjski Meczet Narodowy

Malezja, Kuala Lumpur, Masjid Negara, Malezyjski Meczet Narodowy

Malezja, Kuala Lumpur, Masjid Negara, Malezyjski Meczet Narodowy

Na ogromny terenie parkowym wydzielone są różne atrakcje, jako że czas gonił mnie już do powrotu do Singapuru, udało mi się odwiedzić tylko jedną z nich – Park Ptaków (KL Bird Park). Rozmiarem dużo mniejszy od singapurskiego, wciąż wart jest odwiedzenia dla ptaszolubnych, takich jak ja.

Malezja, Kuala Lumpur, Bird Park (Park Ptaków), flamingi!

Malezja, Kuala Lumpur, Bird Park (Park Ptaków), flamingi!

Malezja, Kuala Lumpur, Bird Park (Park Ptaków), kazuar hełmiasty

Malezja, Kuala Lumpur, Bird Park (Park Ptaków), kazuar hełmiasty

Chociaż Kuala Lumpur jest interesującym miastem z wieloma atrakcjami, ze względu na różne osobiste historie (opisane tutaj i oczekujące na opisanie), niestety nie zmieści się na liście moich ulubionych miast. Nie mniej jednak, różnorodność jaką oferuje warta jest odwiedzenia!

błotniste ujście – Malezja, Kuala Lumpur

Tak jak wspomniałam w poprzedniej notce, przedostatni marcowy weekend spędziliśmy w Kuala Lumpur, stolicy Malezji, której nazwę podobno tłumaczy się jako błotniste ujście. Oczywiście pozostajemy zwolennikami taniego podróżowania, zamiast samolotu wybieramy więc nocny autokar. Takie autokary z Singapuru do Malezji odjeżdżają praktycznie przez cały dzień, wielu różnych przewoźników je oferuje. W ogóle komunikacja autobusowa jest wciąż bardzo popularna w tej części świata. I co najważniejsze – tańsza niż samoloty :). Teoretycznie autokar do Kuala Lumpur jedzie 6h, wyjeżdżaliśmy 5 minut przed północą w nocy z piątku na sobotę. Sprytnie obliczyliśmy, że będziemy koło 6 rano na miejscu, a że przystanek autobusowy (bo miejsce, w którym nas wysadzili dworcem nazwać nie sposób) jest kawałek od centrum, to spokojnym krokiem dojdziemy pod Petronas Towers, pierwszej atrakcji którą chcieliśmy zwiedzić, ustawić się w ogonek po bilety. Niestety, kierowca z ciężką nogą, dotarł na miejsce koło 5.00. Jeszcze nie świta, przystanek w środku nieciekawej dzielnicy, co druga latarnia uliczna się świeci, trochę ludzi podejrzanie wałęsa się po okolicy lub śpi na kartonach. Nie chcieliśmy igrać z losem, zwłaszcza że nawet z nosem w mapie można się zgubić, po za tym siły wyższe wzywały do znalezienia ustronnego miejsca. I o to, kilkadziesiąt metrów od przystanku pojawia się wybawienie – 24h McDonalds :D Tak się składa, że to nie pierwszy raz Makuś daje nam schronienie w podróży. Postanowiliśmy przeczekać godzinkę do świtu.
Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, 7.00 rano

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, 7.00 rano

Petronas Towers to najwyższe obecnie bliźniacze wieże (a do 2004 roku w ogóle najwyższe budynki) na świecie. 452 metry, 88 pięter, połączone mostem na wysokości 170 metrów (między 41. a 42. piętrem). Dla porównania najwyższa, póki co, budowla w Polsce, oczywiście Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, ma zaledwie 237 metrów i 42 piętra. Rekordzista w tej kwestii to dubajski Burj Khalifa (826 m, 206 pięter). Wróćmy jednak do malezyjskich gigantów.

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers połączone Sky Bridge'm

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers połączone Sky Bridge’m

Dlaczego powinno się tam być już wcześnie rano? Otóż bilety pozwalające odwiedzić Skybridge i wjechać na górny taras widokowy są ograniczone. Wizyty od 9.00-21.00, cały tydzień oprócz poniedziałku, odbywają się z „przewodnikiem” w grupach 10-15 osób co 15 minut. Weekend, który wybraliśmy na odwiedzenie KL okazał się dniami, w których odbywały się zawody Formuły 1. Niestety nie ogarnęliśmy tego wcześniej i czas nie pozwolił nam zostać (bo ceny biletów nie były takie najgorsze). W każdym razie, w związku z tym miasto było pełne turystów. Ostatecznie dotarliśmy pod wieże koło 8.30, a ogonek przed nami liczył już +/- 50 osób.

Malezja, Kuala Lumpur, bilety wstępu na Petronas Towers

Malezja, Kuala Lumpur, bilety wstępu na Petronas Towers

Przed wejściem do windy przywitał nas hologram informujący o historii powstania budynku i oczywiście zasadach bezpieczeństwa podczas wizyty.

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, hologram opowiadający historię budynku

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, hologram opowiadający historię budynku

Później już tylko czas na przyjemności, winda pokonująca 1 piętro na sekundę, 15 minutowy spacer po Skybridge..

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, widok ze Sky Bridge

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, widok ze Sky Bridge

 .. i wisienka na torcie – taras widokowy na wysokości 86. piętra. Czy trzeba mówić, że widok jest niesamowity?
Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, 86 (!) piętro

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, 86 (!) piętro

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, widok na miasto z 86. piętra

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, widok na miasto z 86. piętra

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, widok na miasto z 86. piętra

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers, widok na miasto z 86. piętra

Pod wieże wróciliśmy też po zmroku, zobaczyć moc świetlistych wież.

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers nocą

Malezja, Kuala Lumpur, Petronas Towers nocą

Malezja, Kuala Lumpur, kolorowe fontanny przed Petronas Towers

Malezja, Kuala Lumpur, kolorowe fontanny przed Petronas Towers

W międzyczasie dotarliśmy do naszego hotelu (czysto, bez robaków i blisko centrum w przyzwoitej cenie!), podziwialiśmy świniaka wywieszonego na haku w miejscu, w którym powinna znajdować się witryna sklepowa (a także stojącego za nim pana rzeźnika, który odkrawał kawałki tego, wywieszonego w 33 stopniowym upale, mięsa – za pewne pyszności..), znalazły się nawet miejsca, w których mężczyźni mogą zostać ogoleni brzytwą, a także budynek Bangunan Sultan Abdul Samad, była siedziba Sądu Najwyższego Malezji, w okolicy której odbywał się festyn.
Malezja, Kuala Lumpur, Bangunan Sultan Abdul Samad

Malezja, Kuala Lumpur, Bangunan Sultan Abdul Samad

Malezja, Kuala Lumpur, Bangunan Sultan Abdul Samad

Malezja, Kuala Lumpur, Bangunan Sultan Abdul Samad

Malezja, Kuala Lumpur, zachód słońca nad Bangunan Sultan Abdul Samad

Malezja, Kuala Lumpur, zachód słońca nad Bangunan Sultan Abdul Samad

Droga powrotna spod Petronas Tower przypomniała nam o poranku. Mapa absolutnie nie pokaże, że budynki wzdłuż drogi są raczej opuszczone. Z naszym szczęściem oczywiście takie ulice udało nam się wybrać, więc uważając na ludzi śpiących czasem gdzieś pod murem budynku i karaluszki przebiegające tuż przed nogami (o zgrozo, byłam w japonkach..) wróciliśmy do hotelu. Pokazało to straszny kontrast miasta – z jednej strony bogate centrum z drapaczami chmur, a tuż obok zapomniane dzielnice.
Malezja, Kuala Lumpur, opuszczone budynki niedaleko centrum

Malezja, Kuala Lumpur, opuszczone budynki niedaleko centrum

Malezja, Kuala Lumpur, zamknięte sklepy o zmroku

Malezja, Kuala Lumpur, zamknięte sklepy o zmroku

W niedzielę postanowiliśmy wybrać się do Batu Caves, hinduskich świątyń znajdujących się pod Kuala Lumpur, do których można szybko dojechać szynobusem. Malezja w dużej mierze jest krajem muzułmańskim, co można obserwować zarówno na straganach jak i w transporcie publicznym.
Malezja, Kuala Lumpur, stragan na dworcu oferujący hidżaby, nikaby i burki

Malezja, Kuala Lumpur, stragan na dworcu oferujący hidżaby, nikaby i burki

Malezja, Kuala Lumpur, przedział tylko dla kobiet

Malezja, Kuala Lumpur, przedział tylko dla kobiet

Malezja, Kuala Lumpur, zakazy między innymi całowania się (nieobyczajnego zachowania)

Malezja, Kuala Lumpur, zakazy między innymi całowania się (nieobyczajnego zachowania)

Dojazd do Batu Caves jest bardzo dobry, stacja znajduje się u podnóża jaskiń, wystarczy dotrzeć na dworzec w Kuala Lumpur.. W tej kwestii znów mapa wzięła górę nad nami i trochę nakombinowaliśmy, żeby tam dotrzeć, bo szkoda nam się było tłuc autobusem, które nota bene absolutnie nie posiadają tłumików, robiąc hałas gorszy niż zapadły pekaes pod górkę.
Cały kompleks rozpoczyna się figurą Hanumana (zielony pomnik po lewej) i Entrance Shrine (świątynia wejściowa?).
Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves

Do głównej Jaskini Katedralnej prowadzą 272 całkiem wysokie schody, a u podnóża stoi 43 metrowa, złota statua hinduskiego boga wojny Murugana. Co roku odbywa się tutaj festiwal Thaipusam, związany z narodzinami tegoż boga, przyciągający tysiące wyznawców.
Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves - jaskinie Batu, statua Murugana

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves – jaskinie Batu, statua Murugana

Kiedy już udało nam się pozbierać nogi po tej wspinaczce (niech żyje brak kondycji) weszliśmy do środka jaskini, w której znajduje się ołtarz, mnóstwo figur i malowideł. Przyznaję, że ze względu na wszechobecne zwierzęta (głównie małpy – makaki), które z toalet nie korzystają, wewnątrz trochę śmierdzi i trzeba uważać pod nogi, ale mimo wszystko warto się tam wdrapać. Na pewno dużo okazalej wygląda ta świątynia podczas święta, kiedy ilość dekoracji i kwiatów jest przeogromna.

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves - jaskinie Batu, główna jaskinia

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves – jaskinie Batu, główna jaskinia

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves - jaskinie Batu, obrządek religijny w głównej świątyni

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves – jaskinie Batu, obrządek religijny w głównej świątyni

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves - jaskinie Batu, rzeźby w głównej jaskini

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves – jaskinie Batu, rzeźby w głównej jaskini

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves - jaskinie Batu, może papieroska?

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves – jaskinie Batu, może papieroska?

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves - jaskinie Batu, małpa jedząca na środku świątyni

Malezja, okolice Kuala Lumpur, Batu Caves – jaskinie Batu, małpa jedząca na środku świątyni

Można też zajrzeć tam do muzeum albo powspinać się po skałkach, ale na to już zabrakło nam czasu.
Na koniec naszej wycieczki, przejechaliśmy się jednoszynową kolejką pod Menara Tower, jedną z najwyższych wież telewizyjnych (421 m).
Malezja, Kuala Lumpur, Rapid KL - jednoszynowa kolejka

Malezja, Kuala Lumpur, Rapid KL – jednoszynowa kolejka

Malezja, Kuala Lumpur, bilet na Rapid KL w formie żetonu

Malezja, Kuala Lumpur, bilet na Rapid KL w formie żetonu

Malezja, Kuala Lumpur, Menara Tower

Malezja, Kuala Lumpur, Menara Tower

Na koniec krótkie zakupy – o taak, raj cenowy, nie tylko w stosunku do cen singapurskich, ale do polskich też. W centrum handlowym udało nam się znaleźć outlet markowych rzeczy, w którym na przykład tradycyjne modele trampków Convers chodziły po +/- 100 zł. Nie ma to jak zakupy u źródła. W końcu wiele marek szyje się w południowo-wschodniej Azji.
Wieczorem byliśmy z powrotem w Singapurze.
Moim zdaniem 2 dni w zupełności wystarczą, żeby zwiedzić Kuala Lumpur. Oczywiście pominęliśmy kilka atrakcji, bo na 3h zatrzymał nas deszcz, ale nie była to duża strata. Najważniejsze to i tak Petronas Towers i Batu Caves. Już samo spacerowanie oraz zakupy i jedzenie w lokalnych miejscach pokazują wystarczająco odmienność i charakter tego miasta i kraju. A, i nie jest wcale tak źle jak straszą internety, podstawowa ostrożność w miejscach publicznych i pamiętanie, że europejskie żołądki są wrażliwsze niż lokalne. Lepiej, żeby nie piliło do toalety, kiedy znamienita większość wygląda tak:
Malezja, Kuala Lumpur, typowa toaleta w Malezji

Malezja, Kuala Lumpur, typowa toaleta w Malezji

A zamiast papieru mamy węża z wodą (zwykliśmy nazywać go swojsko: szlauchem :D ). Na szczęście większość miejsc, obok takich przybytków, posiada te „standardowe” muszle, ale papieru i tak nie ma ;)

Malezja, Kuala Lumpur, reklama operacji plastycznych na dworcu kolejowym

Malezja, Kuala Lumpur, reklama operacji plastycznych na dworcu kolejowym

Malezja, okolice Kuala Lumpur, zakaz plucia w świątyni w Batu Caves

Malezja, okolice Kuala Lumpur, zakaz plucia w świątyni w Batu Caves

Malezja, Kuala Lumpur, ciekawa jestem, które z tych słów tłumaczy się na "pijak" ;)

Malezja, Kuala Lumpur, ciekawa jestem, które z tych słów tłumaczy się na „pijak” ;)