JP na 100% – Japonia, akt I: Tokio

Urlop w końcu nadszedł, choć z perspektywy czasu wydaje się, jakby go nie było. Jakby go nie było, ponieważ przydałby się następny, aby odpocząć po urlopie. Ten kwietniowo-majowy był jednak, dostarczając niezapomnianych wrażeń.
Zacznę od tego, że nigdy specjalnie nie fascynowała mnie Japonia. Najbardziej rozpowszechnione elementy japońskiej kultury współczesnej – manga i wszelakie komiksy – to raczej nie mój świat. Jedno co zawsze chciałam mieć, w związku z Japonią, to ich kolorowe farby do włosów, bo są lepsze niż te, które można kupić w Europie.
(Nie)wystarczył tydzień, aby absolutnie wpaść po uszy. Japonia zaczarowała i już od pierwszych dni trafiła na nieistniejącą listę miejsc „do odwiedzenia ponownie”, bo nim wyjechaliśmy już wiedziałam, że będzie mi mało.
Zaczęliśmy i skończyliśmy w Tokio, ale zanim na dobre stanęliśmy na japońskiej ziemi nasz samolot zaliczył (planowane) międzylądowanie na Tajwanie. Przeszliśmy się terminalem odkrywając prywatną bramkę należącą do Hello Kitty Airlines.
Tajwan, lotnisko podczas międzylądowania w drodze do Japonii, szaleństwo Hello Kitty

Tajwan, lotnisko podczas międzylądowania w drodze do Japonii, szaleństwo Hello Kitty

Tajwan, lotnisko podczas międzylądowania w drodze do Japonii, toaleta dla najmłodszych (najniższych?)

Tajwan, lotnisko podczas międzylądowania w drodze do Japonii, toaleta dla najmłodszych (najniższych?)

Udało nam się przespać obie części lotu, co było wskazane, zważywszy na fakt, że lecieliśmy całkiem długą trasę tanimi liniami, a więc brak wygód i uczciwej przestrzeni na nogi. Japońskie lotnisko Narita, jak i wszystkie szlaki komunikacyjne na jakie trafiliśmy, są świetnie oznakowane. Bez problemu udało nam się kupić bilety na dojazd do miasta (lotnisko jest całkiem spory kawałek od Tokio), 2-dniowe bilety obowiązujące na liniach metra i Toei oraz bilety na Shinkansena do Kyoto. Przewodniki zalecają zakup Japan Rail Pass przed przyjazdem do Japonii, żeby nie męczyć się z kupowaniem biletów na miejscu. Nam jednak taniej i szybciej pod względem przemieszczania się (JR Pass nie obowiązuje na najszybsze ekspresy ani na linie nienależące do JR) wyszło kupując bilety na miejscu. Absolutnie nie ma się czego obawiać, poszło sprawnie, nawet jeśli kasjerzy nie znali angielskiego. Dużą uwagę trzeba przykładać na jakie linie kupuje się bilety. Bilet na metro w Japonii nie obowiązuje na wszystkie pociągi jadące pod ziemią. Trzeba mieć oczy otwarte i sprawdzać kto jest operatorem linii, w którą chcemy wsiąść, bo komunikacja w Japonii wygląda tak (i to wciąż tylko wycinek..). Za sprawą rewelacyjnego oznakowania i intuicyjnych automatów na bilety nigdy nam się nie zdarzyło, żebyśmy kupili zły bilet, albo próbowali wsiąść do złego pociągu. Jak wspomniałam, my kupiliśmy 2-dniowe bilety na Metro i Toei, wystarczyło na dojazd do 90% miejsc, które odwiedziliśmy.
Japonia, Tokio, metro - zdecydowanie po godzinach szczytu

Japonia, Tokio, metro – zdecydowanie po godzinach szczytu

Japonia, Tokio, metro - postępowanie w przypadku gdy ktoś rzuci się na tory

Japonia, Tokio, metro – postępowanie w przypadku gdy ktoś rzuci się na tory

Zatrzymaliśmy się w hotelu w pobliżu stacji Mitsukoshimae. Chociaż nie mieliśmy jeszcze planu zwiedzania podczas rezerwowania hotelu, to jego położenie było całkiem dobrym wyborem, do wielu miejsc mogliśmy dojechać bezpośrednio. W ramach oszczędności zarezerwowaliśmy mały pokój dwuosobowy. Znaczenie ma tu słowo „mały” czytaj: łóżko będzie węższe niż standardowe dwuosobowe (w naszym hotelu znaczyło to 120cm szerokości). Pokoik raczej klaustrofobiczny, ale przyjemny i czysty.
Nasz pobyt w stolicy zaplanowaliśmy na niecałe 2 dni. Oczywiście, że jest to za mało, aby zwiedzić porządnie, ale mnie bardziej ciągnęła tradycyjna Japonia, niż nowoczesna stolica z niezliczoną ilością ludzi. Po krótkiej drzemce na rozprostowanie nóg ruszyliśmy do parku Ueno-koen z nadzieją złapania ostatnich kwitnących wiśni. Najlepszy czas na uchwycenie symbolu Japonii przypadał na kilka tygodni przed naszym przyjazdem. Udało nam się jednak znaleźć kilka drzewek. W ogóle kraj przywitał nas pełną wiosną, a ja co chwilę zachwycałam się kwiatkami, klombami i innymi kolorowymi przybytkami roślinnymi. Zdecydowanie nie mam tego w Singapurze (tu nawet kwiatki w doniczkach mają ciężkie życie..). Spacerkiem dookoła odwiedziliśmy jeszcze Benten-do – świątynie na wysepce i kierowaliśmy się dalej w stronę Senso-ji.
Japonia, Tokio, park Ueno-koen, kwitnąca wiśnia - jedna z ostatnich w tym sezonie!

Japonia, Tokio, park Ueno-koen, kwitnąca wiśnia – jedna z ostatnich w tym sezonie!

Japonia, Tokio, świątynia Benten-do

Japonia, Tokio, świątynia Benten-do

Japonia, Tokio, park Ueno-koen, klon japoński, fantastyczne, czerwone liście

Japonia, Tokio, park Ueno-koen, klon japoński, fantastyczne, czerwone liście

Senso-ji to jedna z najpopularniejszych tokijskich świątyń, w której kult wyznacza obraz Kannona – buddyjskiego boga miłosierdzia. Do samej świątyni prowadzi Hozomon (Treasure-House Gate) czerwona brama z ogromnym lampionem, a jeszcze wcześniej – rzędy straganów. Jako że przyszliśmy po zmroku, wszystko było już zamknięte (łącznie z główną świątynią), ale absolutnie nie stanowiło to dla nas problemu (świątynie w ilości niezliczonej udało nam się odwiedzić później). Zwiedziliśmy cały kompleks (co dziwne i świetne zarazem, turyści kłębili się pod główną świątynią, ale niewielu ich było pod pozostałymi, równie ciekawymi budowlami w kompleksie). Na koniec uchwyciliśmy jeszcze 5-piętrową pagodę w japońskim stylu i kierowaliśmy się w stronę hotelu, nie odmawiając sobie japońskich smakołyków po drodze.
Japonia, Tokio, okolice świątyni Senso-ji, figurka gejszy na dachu straganu

Japonia, Tokio, okolice świątyni Senso-ji, figurka gejszy na dachu straganu

Japonia, Tokio, świątynia Senso-ji, Main Hall

Japonia, Tokio, świątynia Senso-ji, Main Hall

Japonia, Tokio, Hozomon

Japonia, Tokio, Hozomon

Japonia, Tokio, Senso-ji, 5-piętrowa pagoda

Japonia, Tokio, Senso-ji, 5-piętrowa pagoda

Drugi dzień w stolicy rozpoczęliśmy od odwiedzenia Mirai-kan (co można przetłumaczyć jako: „hall of the future – sala przyszłości”) – National Museum of Emerging Science and Innovation (Narodowe Muzeum Wschodzącej Nauki i Innowacji). Mamy już z Maćkiem taki zwyczaj, który wykiełkował na bazie naszego przywiązania do wydziału Fizyki, że wszędzie gdzie to możliwe odwiedzamy Centra Nauki. Japońskie może wyznaczać standardy. Kilka pięter zabawy dla dużych i małych dzieci, całkiem sporo bardziej zaawansowanej nauki, podanej w przystępny sposób. Przede wszystkim w muzeum znajduje się niesamowity globus zwisający z sufitu – pierwszy na świecie ekran w kształcie kuli złożony z organicznych paneli LED. Wyświetla zdjęcia satelitarne danego obszaru, odzwierciedlające całą dobę.

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), ogromny globus-ekran

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), ogromny globus-ekran

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), cząstki i cząsteczki

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), cząstki i cząsteczki

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), rakietowa toaleta

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), rakietowa toaleta

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), wystawa „Śmiałkowie w kosmosie” – rok po roku, zdjęcia wszystkich ludzi i żywych organizmów wysłanych w kosmos

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), wystawa „Śmiałkowie w kosmosie” – rok po roku, zdjęcia wszystkich ludzi i żywych organizmów wysłanych w kosmos

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), rozbrajam struktury DNA

Japonia, Tokio, Mirai-kan (Centrum Nauki), rozbrajam struktury DNA

Zwiedzanie kontynuowaliśmy w okolicy Pałacu Cesarskiego (dokładniej jego ogrody, aby dostać się do samego pałacu trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem), przechodząc przez mały park niezliczonych fontann – Wadakura. Pałac znajdujący się samym sercu Tokio pozwala uchwycić kontrast, między dawną a nowoczesną architekturą. Mnie po raz kolejny zachwyciła roślinność, zieleń i kwitnące wszystko dookoła.
Japonia, Tokio, Wadakura, park fontann

Japonia, Tokio, Wadakura, park fontann

Japonia, Tokio, budynki Pałacu Cesarskiego, a w tle nowoczesne Tokio

Japonia, Tokio, budynki Pałacu Cesarskiego, a w tle nowoczesne Tokio

Japonia, Tokio, budynek Pałacu Cesarskiego

Japonia, Tokio, budynek Pałacu Cesarskiego

Japonia, Tokio, taras widokowy w ogrodach Pałacu Cesarskiego

Japonia, Tokio, taras widokowy w ogrodach Pałacu Cesarskiego

Pod wieczór skierowaliśmy swoje kroki na Shibuyę, jedną z nowoczesnych, handlowych dzielnic Tokio. Niezliczone galerie handlowe, neony i reklamy rzuciły się na nas już po wyjściu ze stacji. Pokusiliśmy się o wejście do jednego z tych domów handlowych i ja, w trampkach, spodenkach i t-shircie, poczułam się jak z innej planety. Każda sprzedawczyni (i większość klientek) wyglądała jak lalka świeżo wyjęta z pudełka. Z ilością makijażu dawno przekraczającą zdrowy rozsądek, sztucznymi rzęsami, tipsami, oczami (znaczy soczewki powiększające źrenicę) i absolutnie perfekcyjnie dobranymi ubranio-kostiumami wyglądały jak postacie z komiksów.
Tym co przyciągnęło nas w tamte rejony była jednak chęć zobaczenia najbardziej zatłoczonego i zapracowanego przejścia dla pieszych na świecie. Shibuya crossing przy jednej, trwającej minutę, zmianie zielonego światła pozwala przejść na drugą stronę (we wszystkich możliwych kierunkach, w tym na skos) około.. 2500 ludziom. Wygląda to mniej więcej tak:

Japonia, Tokio, Shibuya

Japonia, Tokio, Shibuya

Japonia, Tokio, sklepy w dzielnicy Shibuya

Japonia, Tokio, sklepy w dzielnicy Shibuya

Japonia, Tokio, skrzyżowanie w dzielnicy Shibuya

Japonia, Tokio, skrzyżowanie w dzielnicy Shibuya

Małe zakupy kolejnych japońskich smaków, na które aż świeciły się oczy i już mieliśmy wracać do hotelu, ale postanowiliśmy skoczyć jeszcze na drinka. W tak szalonym miejscu jak Japonia nie było mowy o przeciętnym pubie. Alcatraz E.R. – stylizowany na więzienny oddział psychiatryczny wydawał się wyborem całkiem na miejscu. Stolik w celi, drink z kroplówki albo strzykawy, gasnące światła, krzyki, metalowy pręt do dzwonienia w kratę, aby przywołać kelnera, a wszędzie czerwonawo i upiornie – bawiliśmy się przednio :)
Japonia, Tokio, korytarz w pubie korytarz w Alcatraz E.R.

Japonia, Tokio, korytarz w pubie korytarz w Alcatraz E.R.

Japonia, Tokio, Alcatraz E.R., menu niecodziennych drinków w równie oryginalnych naczyniach

Japonia, Tokio, Alcatraz E.R., menu niecodziennych drinków w równie oryginalnych naczyniach

Japonia, Tokio, Alcatraz E.R., drink-kroplówka

Japonia, Tokio, Alcatraz E.R., drink-kroplówka

Japonia, Tokio, Alcatraz E.R., no to chlup!

Japonia, Tokio, Alcatraz E.R., no to chlup!

Japonia, Tokio, Alcatraz E.R. :)

Japonia, Tokio, Alcatraz E.R. :)

Zdecydowanie czas do spania, zwłaszcza że rano czekała nas przejażdżka super-hiper-ekstra-szybkim shinkansenem. O tym jednak następnym razem.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.