jedzenie

Happy Merry Christmas – Kambodża, akt I: Phnom Penh

Święta w tym roku znów przyszło mi spędzić inaczej. Kambodża była wyborem dosyć przypadkowym, jednak trafionym, jak się okazało. Wybrałyśmy się na 5 dni, trafiając całkiem przyzwoity cenowo lot z Singapuru do Phnom Penh – stolicy Kambodży. Pierwsze dwa dni i ostatnie godziny przed powrotem spędziłyśmy właśnie tam. Doleciałyśmy wieczorem w Wigilię, ale o świętach przypominały nam tylko pojedyncze ozdoby, rozwieszone na ulicach z myślą o turystach. Temperatura 25+ stopni też nie przywodziła na myśl skojarzeń z typowym Bożym Narodzeniem. Pierwsze wrażenie całkiem pozytywne, hotel czysty, a ulice widziane z taksówki przypominały trochę Indonezję albo Tajlandię. Następnego dnia rano, gdy wszystko oświetliły promienie słoneczne, przywitał nas prawdziwy obraz Kambodży – dosyć biednego i niezbyt rozwiniętego gospodarczo kraju. I chociaż stolica ta ma jedną dzielnicę, gdzie zaczynają rosnąć budynki ze szkła i stali, to w pozostałych dominują sklecone z byle czego budki, rozpadające się budynki i uliczne stragany. W Kambodży obowiązują dwie waluty – dolar amerykański i riel kambodżański. Ulice w większości zamiast nazw posiadają numery, tylko główne ulice posiadają imię.

Kambodża, Phnom Penh, sklep z ryżem

Kambodża, Phnom Penh, sklep z ryżem

Kambodża, Phnom Penh, sklep z materacami i sofami

Kambodża, Phnom Penh, sklep z materacami i sofami

Kambodża, Phnom Penh, lumpeks - wersja kambodżańska

Kambodża, Phnom Penh, lumpeks – wersja kambodżańska

Kambodża, Phnom Penh, lód do Twojego wieczornego drinka już jedzie!

Kambodża, Phnom Penh, lód do Twojego wieczornego drinka już jedzie!

Kambodża, Phnom Penh, mięsko, świeżo suszone

Kambodża, Phnom Penh, mięsko, świeżo suszone

Ludzie w większości życzliwi, chociaż znajdzie się sporo takich, którzy próbują wydoić turystę. Przyjezdni są ciągle nagabywani przez kierowców tuk tuków – budek na kółkach ciągniętych przez motor – jedna z najtańszych opcji przemieszczania się po mieście. Ulice zdominowane są przez wszelkiego rodzaju motory, motorynki, skutery i tuk tuki właśnie, znacznie przewyższające liczbę samochodów. Ruch pieszy praktycznie nie istnieje, chodniki (jeśli już są) służą jako parking, wystawa sklepu, tudzież miejsce pod budkę z ulicznymi przekąskami. Odganiając kilku natarczywych tuk tukarzy dotarłyśmy do pierwszej główniejszej ulicy, a mapa wskazała, że musimy przejść na drugą stronę. Sygnalizacji świetlnej brak, podobnie jak znaków drogowych czy przejść dla pieszych. Z resztą nawet jeśli są to nikt nie zwraca uwagi. Khmerowie (etniczni mieszkańcy Kambodży) wyznają na drodze jedną zasadę – brak zasad. W porównaniu do Kambodży, Indonezyjczycy, opisywani przy okazji notki o wulkanach, przestrzegają zasad ruchu drogowego. Próbowałyśmy w 3 miejscach, w końcu się udało. Nie ma innej drogi, trzeba lawirować między pojazdami i mieć nadzieję że nikt Cię nie zahaczy.

Kambodża, Phnom Penh, korki..

Kambodża, Phnom Penh, korki..

Kambodża, Phnom Penh, "Ja nie zmieszczę?!", odsłona pierwsza

Kambodża, Phnom Penh, „Ja nie zmieszczę?!”, odsłona pierwsza

Kambodża, Phnom Penh, "Ja nie zmieszczę?!", odsłona druga

Kambodża, Phnom Penh, „Ja nie zmieszczę?!”, odsłona druga

Kambodża, Phnom Penh, "Ja nie zmieszczę?!", odsłona trzecia

Kambodża, Phnom Penh, „Ja nie zmieszczę?!”, odsłona trzecia

Kambodża, Phnom Penh, centrum miasta

Kambodża, Phnom Penh, centrum miasta

Kambodża, Phnom Penh, stragan z owocami

Kambodża, Phnom Penh, stragan z owocami

Kambodża, Phnom Penh, kuchnia polowa, wersja kambodżańska

Kambodża, Phnom Penh, kuchnia polowa, wersja kambodżańska

Kambodża, Phnom Penh, lokalny przysmak - muszle pieczone z przyprawami

Kambodża, Phnom Penh, lokalny przysmak – muszle pieczone z przyprawami

Dzień spędziłyśmy głównie na odwiedzaniu miejsc poświęconych czasom Czerwonych Khmerów, kambodżańskiego komunizmu połączonego z nacjonalizmem, który w ciągu 4 lat pozbawił życia co 4 osobę w kraju. Jeszcze straszniejsze wydaje się to, gdy spojrzeć na daty – masakra zakończyła się w 1979 roku, na 10 lat przed moim urodzeniem.. Nie sposób uniknąć porównań z bliższym nam Oświęcimiem i wydarzeniami w Katyniu. W Kambodży dramatu dodaje fakt, że rodacy zabijali rodaków. W 3 dni po rozpoczęciu rewolucji Czerwoni Khmerzy, którzy, o ironio, zmienili nazwę kraju na Demokratyczna Kampucza, wygonili z miast wszystkich ludzi. Wysiedlili ich na wieś i kazali pracować przy uprawie ryżu po 12 i więcej godzin dziennie. Racje żywnościowe wynosiły 3 łyżki kleiku ryżowego, w którym ziarna ryżu można było policzyć, serwowane 2 razy dziennie. Zamknięto wszystkie szkoły, transport publiczny, zlikwidowano pieniądze, nie wolno było wyjechać po za granicę kraju ani okazywać uczuć. Jeśli nie ginęli w więzieniach z rąk rewolucjonistów, to głód wykończył wiele istnień. Tuol Sleng, nazywane Więzieniem Bezpieczeństwa S-21, to obecnie Muzeum Ludobójstwa. W czasach reżimu lokalną szkołę zamieniono na przerażające więzienie, z którego nikt nie uciekł, a przeżyło jedynie 7 osób (dalsze 4 osoby, które również przeżyły, pełniły w więzieniu funkcje malarzy i mechaników). Klasy szkolne przerobiono na cele więzienne, przyrządy gimnastyczne na narzędzia tortur. Każdy osadzony był najczęściej oskarżony o zachowania przeciw rewolucji, a także szpiegostwo jako członek CIA lub KGB. To oficjalny status. Mordowano pod byle pretekstem inteligencję i całe rodziny, głównie członków rewolucji, oskarżonych o zdradę. W zamyśle lud mieli stanowić tylko prości i niewyedukowani ludzie, którymi łatwiej będzie sterować.
Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, zasady obowiązujące w więzieniu

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, zasady obowiązujące w więzieniu

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, "luksusowa" cela dla więźniów z wyższych stołków

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, „luksusowa” cela dla więźniów z wyższych stołków

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, budynek A, klasy szkolne przerobione na cele więzienne

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, budynek A, klasy szkolne przerobione na cele więzienne

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, budynek C, cele dla zwykłych więźniów

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, budynek C, cele dla zwykłych więźniów

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, cela przeciętnego więźnia

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, cela przeciętnego więźnia

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, klasa szkolna przerobiona na cele więzienne

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, klasa szkolna przerobiona na cele więzienne

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, siedmiu ocalonych więźnió

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, siedmiu ocalonych więźnió

Reżim oficjalnie upadł w 1979 roku po najeździe sił wietnamskich, ale komunistyczna partyzantka siała spustoszenie do 1998(!) roku. Jeszcze przez długie lata po oficjalnym upadku przywódcy reżimu reprezentowali kraj na arenie międzynarodowej. Wielu z nich zmarło śmiercią naturalną, zanim zostali osadzeni. Dopiero w 2007 roku zatrzymano żyjących przywódców, obecnie 65+ latków i odsiadują karę w więzieniach.

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, portret jednego z przywódców reżimu

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, portret jednego z przywódców reżimu

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, narzędzie tortur

Kambodża, Phnom Penh, muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, narzędzie tortur

Z muzeum udałyśmy się na północ od Phnom Penh – na Killing Fields, które jak sama nazwa wskazuje, służy jako miejsce masowej zagłady. Nie było tam już więzienia. Ktokolwiek tam dotarł  nigdy nie wrócił. Ofiary, które podpisały już obciążające siebie zeznania, zabijano tylko w nocy, zagłuszając ich krzyki nagraniami partyjnych przemówień. Z racji oszczędności, nie marnowano kul, ale używano młotków, łopat, czy innych narzędzi będących pod ręką. Tuż za płotem toczyło się normalne życie mieszkańców wioski.
Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, doły, w których znajdowały się masowe groby

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, doły, w których znajdowały się masowe groby

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, drzewo, o które zabijano dzieci

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, drzewo, o które zabijano dzieci

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, po ulewnych deszczach ziemia wciąż ujawnia szczątki pomordowanych

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, po ulewnych deszczach ziemia wciąż ujawnia szczątki pomordowanych

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, stupa (buddyjska budowla sakralna), w której złożono szczątki pomordowanych

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, stupa (buddyjska budowla sakralna), w której złożono szczątki pomordowanych

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, czaszki wypełniają wiele pięter stupy

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, czaszki wypełniają wiele pięter stupy

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, a tuż za płotem ludzie uprawiają ryż

Kambodża, Phnom Penh, Killing Fields, a tuż za płotem ludzie uprawiają ryż

Następny dzień zaczęłyśmy od wzgórza, które wg legendy zostało usypane, aby wznieść na nim świątynię Wat Phnom, stanowiącą dom dla figurek Buddy, które Lady Penh znalazła w rzece. Phnom, w języku khmerskim oznacza wzgórze, a razem z nazwiskiem owej kobiety, dało początek nazwie obecnej stolicy.
Kambodża, Phnom Penh, świątynia Wat Phnom

Kambodża, Phnom Penh, świątynia Wat Phnom

Kolejnym punktem był brzeg rzeki i ulokowane tam siedziby firm transportowych – następnego dnia rano, chciałyśmy udać się do Siem Reap. Zanim jednak nasz wybór, z pomocą uczynnego pana tuk tukarza, padł na ten nieszczęsny autobus, o którym mowa będzie później, wpadłyśmy na wesele. Wg przewodników jest to nawet pożądane w niektórych kręgach, aby biały człowiek pojawił się na weselu. Ma to zwiastować nadchodzące szczęście. W każdym razie, para młoda na najszczęśliwszych nie wyglądała, więc nie wiem czy nasza obecność mogła pomóc.

Kambodża, Phnom Penh, kapela weselna

Kambodża, Phnom Penh, kapela weselna

Kambodża, Phnom Penh, "szczęśliwi" nowożeńcy podczas rytuału

Kambodża, Phnom Penh, „szczęśliwi” nowożeńcy podczas rytuału

Popołudnie zaplanowałyśmy na zwiedzanie terenów Pałacu Królewskiego (Kambodża jest obecnie królestwem), ociekającego złotem i przepychem. Odwiedziny u króla możliwe są tylko w wybranych godzinach, brama wejściowa nie jest jakoś szczególnie oznaczona, ale udało nam się ogarnąć. Większość miejsc jest niedostępna dla zwiedzających. W środku znajduje się też słynna Silver Pagoda, ale jakoś nie udało nam się jej zlokalizować.
Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, brama

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, brama

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, widok z sali tronowej

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, widok z sali tronowej

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, Budda na 4 strony świata

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, Budda na 4 strony świata

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, malowidło ciągnące się wzdłuż murów pałacu

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, malowidło ciągnące się wzdłuż murów pałacu

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, jedna z wielu stup

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, jedna z wielu stup

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, dość osobliwa kaplica

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, dość osobliwa kaplica

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, modlitwy wypisane na liściach

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, modlitwy wypisane na liściach

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, a tak się wsiada na słonia!

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, a tak się wsiada na słonia!

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, z mnichami

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, z mnichami

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, manufaktura

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, manufaktura

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, prawdziwy hand-made

Kambodża, Phnom Penh, kompleks Pałacu Królewskiego, prawdziwy hand-made

Zanim udałyśmy się do hotelu znalazł się czas na jedzenie! Poniżej amok, jedna z najbardziej znanych kambodżańskich potraw, rodzaj rybnego curry z sosem kokosowym, zapiekanego w liściu bananowca, o mniom mniom mniom.
Kambodża, Phnom Penh, amok

Kambodża, Phnom Penh, amok

Kambodża, Phnom Penh, świeży kokos

Kambodża, Phnom Penh, świeży kokos

Spacerkiem w drodze powrotnej zahaczyłyśmy o pomnik niepodległości..
Kambodża, Phnom Penh, pomnik Niepodległości

Kambodża, Phnom Penh, pomnik Niepodległości

Kambodża, Phnom Penh, pomnik Niepodległości

Kambodża, Phnom Penh, pomnik Niepodległości

.. oraz statuę wspomnianej już Lady Penh
Kambodża, Phnom Penh, statua Lady Penh

Kambodża, Phnom Penh, statua Lady Penh

Ostatnie zdjęcia z dachu naszego hotelu na nocną stolicę i już szykowałyśmy się na poranną przeprawę do Siem Reap, ale o tym w akcie II.

Kambodża, Phnom Penh, widok na stolicę, w niewielu mieszkaniach pali się światło , mimo że nie ma nawet 21.00

Kambodża, Phnom Penh, widok na stolicę, w niewielu mieszkaniach pali się światło , mimo że nie ma nawet 21.00

W ciągu naszego pobytu w Phnom Penh, 2 razy mijałyśmy demonstracje na ulicy. Jadąc na lotnisko, próbowałyśmy podpytać lokalną kobietę, mówiącą mniej więcej po angielsku, co się dzieje, ale nie umiała nam wytłumaczyć nic, oprócz tego, że rząd ciągnie Kambodżę na dno. Wyjaśniło się po powrocie – kilka dni później  światowe wiadomości obiegła informacja, że w miejscach, w których byłyśmy, policja otworzyła ogień do demonstrantów, zabijając przynajmniej 3 osoby. Robotnicy z fabryk odzieżowych domagają się podwyżek płacy minimalnej z 80 do 160 dolarów.. Protesty trwają codziennie od wielu tygodni.

jesienny wiatr na pierwszą rocznicę – Austria, Wiedeń

To nie pomyłka. Jesienny wiatr, którego nie doświadczyłam w zeszłym roku tym razem wypełnił mi 3 tygodnie. Wszystko za sprawą delegacji do Niemiec, tuż po pierwszej rocznicy mojej przeprowadzki do Singapuru. Zahaczyłam nawet o Polskę na kilka dni, dziękuję tym, którzy znaleźli się w okolicy i chcieli się ze mną spotkać :)
Głównie w pracy w sennym i deszczowym Erlangen na południu Niemiec, z jednodniowym wypadem do Frankfurtu na.. targi samochodów i pobliskiej Nurembergii na piwo i kiełbaski w bułce. Nie byłabym jednak sobą, gdyby dało się mnie utrzymać w jednym miejscu na dłużej. Plan na weekend – rodzinny wypad do Wiednia. My z Erlangen samochodem, mama z młodym polskim busem z Częstochowy. I tak spotkaliśmy się w sobotni poranek w stolicy Austrii.
Zaczęliśmy zwiedzanie w samym centrum miasta – Stephansplatz z gotycką katedrą św. Szczepana. Jak się dowiedziałam, pośród wielu wydarzeń z nią związanych, jednym był ślub, a później pogrzeb Wolfganga Amadeusza Mozarta. Wnętrze podziwiać można tylko z przedsionka – reszta zarezerwowana jest dla uczestników nabożeństw. Wielbiciele wspinaczki (tej po schodach) mogą wspiąć się na jedną z wież kościoła i podziwiać panoramę Wiednia (przez szyby niestety..).
Austria, Wiedeń, katedra Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, katedra Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, katedra Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, katedra Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, wnetrze katedry Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, wnetrze katedry Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, panorama miasta z katedry Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, panorama miasta z katedry Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, panorama miasta z katedry Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, panorama miasta z katedry Św. Szczepana

Austria, Wiedeń, przed katedrą Św. Szczepana - koń kryty Gore-Texem nie moknie!

Austria, Wiedeń, przed katedrą Św. Szczepana – koń kryty Gore-Texem nie moknie!

Chwila dalszego planowania i nasze drogi się rozeszły, podczas gdy reszta gromady podążyła do kolejnej świątyni, ja odwiedziłam muzeum Mozarta, znajdujące się w jego ostatnim wiedeńskim mieszkaniu, nieopodal katedry św. Szczepana. Nie ma w nim za dużo rekwizytów, ale w cenie biletu otrzymuje się audio-przewodnik. Chodzi się więc po wnętrzach jego apartamentów i słucha o ostatnich latach jego sławy, kariery i trwonionego majątku. Zdecydowanie dla klasykofilów, reszta może się nudzić.
Austria, Wiedeń, gdzie my są?!

Austria, Wiedeń, gdzie my są?!

Austria, Wiedeń, restauracja muzeum gulaszu?

Austria, Wiedeń, restauracja muzeum gulaszu?

W Hofburgu, wiedeńskim pałacu, zastaliśmy pierwszy tego dnia festyn – ten miał na celu promocję zdrowego trybu życia. Wciąż jednak słońce przeplatało się z deszczem, więc zamiast zostać tam dłużej, udaliśmy się do hotelu podreperować siły na wieczór.

Austria, Wiedeń, pałac Hofburg

Austria, Wiedeń, pałac Hofburg

Wieczorem bowiem to co tygryski lubią najbardziej. Najpierw lokalny festyn – snopki, piwo, buły z kawałami mięsa i ludzie w ludowych strojach. Szkoda, że w Polsce takie imprezy nie są popularne – chętnie wskoczyłabym w jakieś ludowe wdzianko od czasu do czasu.

Austria, Wiedeń, festyn folklorystyczny

Austria, Wiedeń, festyn folklorystyczny

Austria, Wiedeń, festyn folklorystyczny

Austria, Wiedeń, festyn folklorystyczny

Cały festyn odbywał się tuż przy parku rozrywki Prater – królestwa rollercoasterów, karuzel i samochodzików. Wszystkie dzieci – te najmłodsze (mój brat), te średnie (ja i Maciek) i te ciut większe też (moja mama) nie odmówiły rozrywki. Nie było czasu robić zdjęć, poniżej tylko karuzela (podobno najwyższa krzesełkowa na świecie), którą wzięliśmy na rozgrzewkę.
Austria, Wiedeń, koło w parku rozrywki Prater - symbol miasta

Austria, Wiedeń, koło w parku rozrywki Prater – symbol miasta

Austria, Wiedeń, park rozrywki Prater, karuzela na rozgrzewkę

Austria, Wiedeń, park rozrywki Prater, karuzela na rozgrzewkę

Austria, Wiedeń, park rozrywki Prater - no i w górę!

Austria, Wiedeń, park rozrywki Prater – no i w górę!

Kończąc dzień sznyclem po wiedeńsku i lokalnym piwem wróciliśmy do hotelu.
Niedziela przywitała nas słońcem, dlatego też ponad połowę czasu pozostałego do powrotu, spędziliśmy w ogrodach zamku Schonbrunn. Zamiast kwitnąć w kolejce po bilety i na zwiedzanie (czas oczekiwania 1,5h..) w ogrodach chwytaliśmy wrześniowe promienie, podziwiając cały kompleks.
Austria, Wiedeń, pałac Schonbrunn

Austria, Wiedeń, pałac Schonbrunn

Austria, Wiedeń, glorieta w ogrodzie pałacu Schonbrunn

Austria, Wiedeń, glorieta w ogrodzie pałacu Schonbrunn

Austria, Wiedeń, przerwa!

Austria, Wiedeń, przerwa!

Tuż przed odjazdem nie mogliśmy odmówić sobie kolejnej kulinarnej wspaniałości rodem z Wiednia – tort Sachera. Receptura pochodząca z kuchni hotelu Sacher – czekoladowe szaleństwo przekładane marmoladą morelową. Ślinka cieknie od patrzenia na zdjęcia.
Austria, Wiedeń, oryginalny tort Sachera

Austria, Wiedeń, oryginalny tort Sachera

Na koniec osobliwa toaleta, w której swe potrzeby można załatwiać w rytmie walca i już trzeba było wracać do Erlangen, dokończyć szkolenie, by kilka dni później wsiąść w samolot wiodący na singapurską ziemię. Wiedeń jak najbardziej nadaje się na weekendowy wypad, ale ja czułam niedosyt. Chciałoby się zostać tam dłużej i poczuć klimat tego miasta.
Austria, Wiedeń, toaleta z muzyką operową

Austria, Wiedeń, toaleta z muzyką operową

Ale tutaj czekało już nowe mieszkanie, słońce i temperatura wyższa o 15 stopni. Założona przeze mnie i Kasię, która tyle co przeprowadziła się do Singapuru, polska osada zaprasza niezmiennie o każdej porze roku :)